– Nie mam żadnych wątpliwości: Markiełowa zabito na zlecenie – mówi „Rz” Swietłana Gannuszkina, obrończyni praw uchodźców i szefowa komitetu Pomoc Obywatelska. – Znamienne jest to, że został zastrzelony po wyjściu z budynku, w którym obrońcy praw człowieka zazwyczaj wypowiadają się o różnych głośnych sprawach. W Rosji nikt obecnie nie może się czuć bezpieczny, wielu z nas ciągle otrzymuje pogróżki. Oczywiście zabójca adwokata nie zostanie odnaleziony. I nawet jeśli ktoś zasiądzie na ławie oskarżonych, to nie będziemy pewni, czy to właściwa osoba.
Budanowa zwolniono przedterminowo na mocy grudniowej decyzji sądu w Dimitrowgradzie, co wywołało protesty w Czeczenii i krytykę ze strony rosyjskich obrońców praw człowieka. Pułkownik, który w marcu 2000 roku zabił w czasie przesłuchania Elzę Kungajewą, wcześniej prawdopodobnie ją zgwałcił. Twierdził, że była snajperem z oddziału czeczeńskich rebeliantów. Jak przekonywał, udusił Czeczenkę podczas napadu wściekłości spowodowanego stratami wśród rosyjskich żołnierzy. Pułkownik został skazany po głośnym procesie w roku 2003 na dziesięć lat. Rodzinę Czeczenki reprezentował podczas tego procesu Markiełow. Ów młody prawnik występował często w sprawach dotyczących praw człowieka, będąc m.in. adwokatem słynnej dziennikarki Anny Politkowskiej (znana z krytycznego stosunku do byłego prezydenta Władimira Putina obrończyni praw człowieka, która została zastrzelona we własnym bloku 7 października 2006 r.).
– Markiełow prowadził wiele głośnych spraw, m.in. związanych z działalnością skinów i organizacji nazistowskich. Zajmował się porwaniami cywilów w Czeczenii, współpracował z Politkowską. Był młodym, zdolnym prawnikiem i mógł mieć wielu wrogów zainteresowanych jego usunięciem – zauważa Lipski.
Pułkownik Budanow, który 15 stycznia wyszedł na wolność, jest kultową postacią dla rosyjskich nacjonalistów. Według rzecznika praw obywatelskich Czeczenii Nurdiego Nuchażijewa zabójstwo jego tropiciela to otwarte wyzwanie „partii wojny” rzucone demokratycznej Rosji.
[ramka][srodtytul]Wypowiedź: Siergiej Kowalow, były dysydent radziecki, znany obrońca praw człowieka [/srodtytul]
Stanisław Markiełow był odważnym, zasadniczym i doświadczonym prawnikiem, który nie bał się trudnych, głośnych spraw i spełniał swój profesjonalny obowiązek, nie oglądając się na ich polityczny wydźwięk. Znałem go osobiście i jestem zaszokowany jego śmiercią. Został zastrzelony po wyjściu z centrum prasowego, gdzie byłem wiele razy, gdzie każdy mógł spotkać się z dziennikarzami i porozmawiać z nimi na różne tematy. Sprawa pułkownika Jurija Budanowa, w której uczestniczył Markiełow, z punktu widzenia praworządności jest przykładem wołającym o pomstę do nieba. Świadczy o tym, że w Rosji nie ma niezawisłych sądów, tak samo jak nie ma wolnych wyborów prezydenckich czy parlamentarnych. Zabójcy Markiełowa najprawdopodobniej działali na zlecenie. Nie liczę na to, że zostaną kiedykolwiek osądzeni, nie mówiąc już o osądzeniu zleceniodawców tej zbrodni.