Ujawniony przez „Sunday Telegraph” dokument zatytułowany „Podczas idealnej wizyty...” był dołączony do notatki, którą otrzymali pracownicy ministerstw i biura premiera Gordona Browna. Miał zachęcić ich do udziału w spotkaniu związanym z przygotowaniami do pierwszej papieskiej wizyty w Wielkiej Brytanii od 28 lat.
Urzędnicy resortu spraw zagranicznych nie tylko sugerowali w nim, że papież mógłby pobłogosławić podczas pobytu na Wyspach małżeństwo gejów, ale też (to aluzja do skandalu pedofilskiego w Kościele katolickim) „robić z dziećmi fikołki, by nauczyć ich zdrowszego stylu życia”. Dalej – w podobnie lekkim tonie – pracownicy MSZ proponują, by w ramach pokuty za „grzechy Kościoła” Benedykt XVI zwolnił niektórych brytyjskich biskupów i stworzył telefon zaufania dla ofiar pedofilów, a także by przeprosił za hiszpańską Wielką Armadę i zaśpiewał piosenkę w duecie z królową. Przedstawicieli Kościoła katolickiego na Wyspach najbardziej zszokowała jednak propozycja wypuszczenia na rynek z okazji wizyty papieża prezerwatyw marki Benedykt oraz otwarcia przez niego kliniki aborcyjnej.
– Ten dokument jest obraźliwy i świadczy o złych manierach. Myślę, że to źle, kiedy zapraszamy kogoś do naszego kraju, tak jak papieża, i traktujemy go w ten sposób – ocenił biskup Nottingham Malcolm Patrick McMahon. Jego zdaniem to pokazuje, że w brytyjskim MSZ panuje klimat wrogi Kościołowi i katolikom.
Resort szybko wydał oświadczenie, w którym przeprasza za „głupotę urzędników”. – To jest głupi dokument, który zawiera treści naiwne i obraźliwe, w żaden sposób nie oddaje stanowiska brytyjskiego rządu. Jest nam bardzo przykro – powiedział rzecznik MSZ. Młody urzędnik resortu, odpowiedzialny za sporządzenie dokumentu, został przeniesiony.
Zdaniem Robina Pettitta, politologa Kingston University w Londynie, nie oznacza to, że brytyjskie MSZ gardzi papieżem i Kościołem katolickim. – Kilku młodych urzędników się wygłupiło. Wydawało im się, że to zabawne. Można im zarzucić słabe poczucie humoru i brak manier. To nie oznacza, że w Foreign Office panuje wrogość wobec Kościoła katolickiego – mówi Pettitt „Rz”. I dodaje: – To oczywiście smutne, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie potrafi delikatniej obchodzić się z takimi tematami. Incydent trzeba jednak analizować w kontekście skandalu pedofilskiego, który wstrząsnął w ostatnich miesiącach Kościołem katolickim.