Reklama
Rozwiń
Reklama

Mińsk ma listę białoruską?

Białoruski prezydent obiecał, że zapyta szefa KGB o dokumenty dotyczące zamordowanych Polaków

Publikacja: 04.11.2010 18:56

Polscy dziennikarze i prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko

Polscy dziennikarze i prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko

Foto: Kancelaria Prezydenta Białorusi

[i]Korespondencja z Mińska[/i]

Podczas trwającego ponad trzy i pół godziny wywiadu polscy dziennikarze zapytali Aleksandra Łukaszenkę o białoruską listę katyńską i możliwość otwarcia archiwów białoruskiego KGB w celu poszukiwań tych bezcennych dla Polski dokumentów. Prezydent zastrzegł, że bardzo wiele dokumentów sowieckich służb specjalnych zostało wywiezionych do Moskwy. Mimo to zapowiedział, że zajmie się sprawą i porozmawia na ten temat z szefem KGB.

Chodzi o listę 3870 Polaków zamordowanych w 1940 roku przez NKWD na terenach II Rzeczypospolitej przyłączonych do sowieckiej Białorusi. Polska od wielu lat bezskutecznie domaga się tych dokumentów od Rosji. Czy możliwe, że listę białoruską po rozpadzie Związku Sowieckiego przejęły struktury bezpieczeństwa nowo powstałego białoruskiego państwa?

– To bardzo prawdopodobne. Listę osób zamordowanych na sowieckiej Ukrainie dostaliśmy bowiem właśnie od Ukraińców. Okazało się bowiem, że jeden egzemplarz listy był w Moskwie, a drugi w Kijowie – powiedział „Rz” prof. Wojciech Materski, znawca postsowieckich archiwów i członek polsko-rosyjskiej grupy ds. trudnych. Według niego dokładnie tak samo może być z listą białoruską. – Procedury służb w obu przypadkach były analogiczne. Można więc z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że Mińsk posiada jeden egzemplarz listy białoruskiej. Jeżeli Łukaszenko, który obecnie kłóci się z Rosjanami, zdecydowałby się nam przekazać te dokumenty, byłoby wspaniale! Dla Polski otrzymanie listy to bowiem naprawdę niezwykle ważna sprawa – podkreślił Materski.

[wyimek]Mogą istnieć dwa Związki Polaków na Białorusi – powiedział Łukaszenko[/wyimek]

Reklama
Reklama

Sprawa zamordowanych na Białorusi to ostatnia wielka tajemnica zbrodni katyńskiej. Do dziś nie wiadomo bowiem, kto dokładnie zginął na terytorium tej republiki. W całym Związku Sowieckim podczas wojny zaginęło kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Jeżeli ujawniona zostanie lista białoruska, 3870 polskich rodzin dowie się, jakie były losy ich bliskich. Polska będzie zaś mogła rozpocząć poszukiwania miejsc ich pochówku.

Wczorajszy wywiad białoruskiego prezydenta był pierwszym od co najmniej dziesięciu lat dla polskich mediów (obok „Rzeczpospolitej” wzięły w nim udział także TVP, Polskie Radio i PAP). Aleksander Łukaszenko odpowiedział na kilkadziesiąt pytań na różne tematy – od zbliżających się wyborów prezydenckich poprzez stosunki z Rosją i Polską, w tym problem Związku Polaków na Białorusi. Mówił także o swoich zainteresowaniach.

Tak jak we wtorek podczas spotkania z szefami dyplomacji Polski i Niemiec zapewnił, że rozpisane na 19 grudnia wybory prezydenckie na Białorusi będą demokratyczne i uczciwe. – Po co mam fałszować wybory? – pytał, przypominając, że sondaże dają mu pewne zwycięstwo w pierwszej turze.

Wypowiadając się bardzo krytycznie o większości opozycyjnych kandydatów na prezydenta, Łukaszenko nie wykluczył jednak wzięcia wraz z nimi udziału w przedwyborczych debatach telewizyjnych. Byłoby to na Białorusi absolutną nowością. Prezydent podkreślił też, że chce dobrej współpracy z Polską. Jest również zainteresowany udziałem polskich firm w prywatyzacji przedsiębiorstw w jego kraju.

Pytany o konflikt wokół ZPB winą zań obarczył byłą szefową Związku Andżelikę Borys i „jej polityczne ambicje”. Jak podkreślił, „osobiście wołałby”, aby istniała jedna polska organizacja. Jeśli jednak ludzie związani z następczynią Borys, Anżeliką Orechwo, złożą wniosek o zarejestrowanie nowej organizacji i wniosek ten będzie zgodny z białoruskim prawem, to wówczas niewykluczona jest zgoda władz na jej działalność.

Pytany o pogorszenie stosunków z Rosją Aleksander Łukaszenko wskazywał, iż winna temu jest Moskwa. Jego zdaniem Rosja chciałaby, aby Białoruś zgodziła się na warunki współpracy skrajnie niekorzystne dla Mińska oraz żeby za bezcen oddała Rosji swoje najważniejsze przedsiębiorstwa. – To jest po prostu niemożliwe – powiedział.

Reklama
Reklama

Zapytany o przyszłość białoruskiego państwa, które dziś opiera się na jednym, podejmującym kluczowe decyzje człowieku – Aleksandrze Łukaszence – podkreślił, że rzeczywiście widzi tu problem. Jego zdaniem konieczne jest powstanie kilku silnych partii politycznych, które kiedyś mogłyby przejąć ster rządów.

Odpowiadając na pytanie o tradycje, do jakich powinna nawiązywać współczesna Białoruś, wskazał, że należy czerpać to co najlepsze zarówno z dziejów Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz I Rzeczypospolitej, jak i z Białorusi sowieckiej. W tym ostatnim przypadku dlatego, że Białoruś została zniszczona podczas wojny i gdyby nie ZSRR, po prostu przestałaby istnieć.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama