Reklama
Rozwiń
Reklama

Ameryka stawia na Indie

Obama wzmacnia sojusz z największą demokracją świata, aby zbudować przeciwwagę dla rosnącej potęgi Chin

Publikacja: 08.11.2010 20:36

Ameryka stawia na Indie

Foto: ROL, afp afp afp afp

– Wraz z rosnącymi wpływami rośnie także odpowiedzialność – mówił prezydent USA, przemawiając do obu izb indyjskiego parlamentu. Barack Obama zapowiedział, że poprze starania Indii o stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, obok USA, Francji, Wielkiej Brytanii, Rosji i Chin.

Na wspólnej konferencji prasowej z indyjskim premierem Manmohanem Singhem Obama zapowiedział m.in. współpracę przy stabilizacji Afganistanu i Afryki. – Zdecydowaliśmy się pogłębić nasze relacje i działać jako równi partnerzy w ramach dialogu strategicznego, co pozytywnie wpłynie na światowy pokój, stabilność i rozwój – mówił indyjski premier Manmohan Singh.

Chociaż oba kraje łączy już dialog strategiczny, to w wielu obszarach współpraca ma być jeszcze bliższa. Stany Zjednoczone zgodziły się m.in. znieść embargo na eksport nowoczesnych technologii do Indii, utrzymywane od czasu przeprowadzenia przez ten kraj próbnej eksplozji nuklearnej w 1998 roku. Współpraca obejmie nie tylko sektor cywilnej energetyki jądrowej, program kosmiczny, ale przede wszystkim gospodarkę.

Eksperci nie mają wątpliwości, że Ameryka potrzebuje Indii do stworzenia przeciwwagi do rosnącej pozycji Chin. Dlatego zapowiedzi poparcia dla aspiracji Indii mogą zirytować władze w Pekinie. Już nie spodobały się Pakistanowi, który ma z Indiami nierozwiązany spór terytorialny o Kaszmir. – Zapowiedź poparcia dla starań Indii o miejsce w Radzie Bezpieczeństwa tylko skomplikuje plany reformy ONZ – stwierdził rzecznik pakistańskiego MSZ Abdul Basit.

– Poparcie dla Indii i słowa Obamy, że indyjsko-amerykański sojusz określi XXI wiek, to jasny sygnał, że Indie są najważniejszym partnerem USA w regionie. Przełomu w amerykańsko- indyjskich relacjach dokonał prezydent Bill Clinton. Obama zaczyna jednak wypełniać ten sojusz treścią – mówi „Rz“ Charu Lata Hogg, ekspertka londyńskiego Chatham House.

Reklama
Reklama

Waszyngton liczy, że współpraca z Indiami się opłaci. W 2020 roku Indie mają być bowiem jedną z pięciu największych gospodarek świata obok takich potęg jak Chiny i Japonia. Zdaniem prezydenta Obamy podpisane kontrakty na 10 mld dolarów będą oznaczały utworzenie 50 tys. miejsc pracy w Ameryce. – Indie są potencjalnie bardzo ważne dla USA, ale na razie gospodarcze relacje między nimi nie są jeszcze rozwinięte. W czasie wizyty udało się jednak wykonać kilka drobnych kroków we właściwym kierunku – przekonuje „Rz“ Derek Scissors z George Washington University.

Na razie nie wiadomo jednak, czy indyjskie władze zdecydują się na usunięcie barier, które utrudniają współpracę handlową. Wiele sektorów gospodarki ciągle pozostaje zamkniętych dla zagranicznych inwestycji.

– Aby w pełni wykorzystać możliwości współpracy, Indie muszą znieść te ograniczenia. Ale wcale nie wiadomo, czy rządowi się to uda. Będzie potrzebował poparcia wspierających koalicję ugrupowań lewicowych, które są przeciwne bliskiej współpracy z USA. Zamach w czasie pobytu Obamy pokazuje, jak silna jest niechęć części społeczeństwa wobec Ameryki – dodaje dr Hogg.

Podczas wizyty Obamy indyjscy maoiści ogłosili strajk i wysadzili szkołę oraz tory kolejowe, protestując przeciw „amerykańskiemu imperializmowi“.

Prezydent USA odwiedzi w Azji także Indonezję, Koreę Południową i Japonię. Analitycy nie mają wątpliwości, że pominięcie Islamabadu i Pekinu w czasie tej podróży jest niezwykle symboliczne.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama