Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow odwiedził wczoraj białoruską stolicę. Omówił z szefem białoruskiej dyplomacji Siarhiejem Martynauem bieżące sprawy i wziął udział w otwarciu Rosyjskiego Centrum Nauki i Kultury. Nie spotkał się z prezydentem Białorusi, choć Łukaszenko zwykle przyjmuje nawet szefów rosyjskich regionów.

Jak donoszą rosyjskie agencje informacyjne, do spotkania nie doszło, bo przed wyjazdem do Mińska Ławrow dostał wyraźną instrukcję od prezydenta Miedwiediewa, by nie spotykać się z Łukaszenką. Z kolei „Kommiersant” informował wcześniej, że spotkania nie życzył sobie białoruski prezydent. Zdaniem gazety białoruski lider miał w ten sposób zademonstrować swój dystans wobec Rosji.

„Kommiersant” wizytę Ławrowa w Mińsku ocenił jako „ostatnie ostrzeżenie” dla białoruskiego przywódcy znajdującego się „w stanie euforii z powodu kontaktów z Unią Europejską”.

„Kommiersant” przypominał, że niedawno ministrowie spraw zagranicznych Polski i Niemiec w imieniu Brukseli złożyli Łukaszence ofertę pomocy finansowej wysokości 3 mld euro za przeprowadzenie demokratycznych wyborów prezydenckich. A litewska prezydent nazwała go gwarantem stabilności Białorusi, który nie dopuści, by ten kraj stał się drugą Rosją.Zakaz spotkania z Łukaszenką skomentował w rozmowie z agencją Interfax przedstawiciel białoruskiego rządu. Oświadczył, że Mińsk wie, że dotyczy on nie tylko rosyjskich ministrów, lecz także gubernatorów. – To oznaka słabości Kremla – ocenił.

Andrzej Pisalnik z Grodna