Andrej Sannikau, Mikoła Statkiewicz, Wital Rymaszeuski, Uładzimir Niaklajeu oraz Aleś Michalewicz - kandydujący na prezydenta w niedzielnych wyborach - przetrzymywani się w izolatkach więziennych KGB w Mińsku. Siedzą tam razem z protestującymi podczas demonstracji. Cześć z nich już drogą dobę nie otrzymuje jedzenia ani płynów, mają ograniczony dostęp do toalety.
Ministerstwo spraw wewnętrznych postanowiło zastosować wobec organizatorów protestów kodeks kryminalny, w którym podburzenie do masowych zamieszek jest nielegalne, przez co grozi im kara nawet do 15 lat więzienia.
[srodtytul]Partie zdelegalizowane?[/srodtytul]
Minister sprawiedliwości Białorusi Wiktar Hołowanau zagroził delegalizacją partii opozycyjnych, których udział w powyborczych "zamieszkach" zostanie dowiedziony.
- Podniesiemy kwestię likwidacji partii i ruchów, których organy kierownicze podjęły decyzję o udziale w nielegalnej akcji i masowych zamieszkach - powiedział Hołowanau.
[ramka]W nocy z niedzieli na poniedziałek zatrzymano siedmiu z dziewięciu opozycyjnych kandydatów w wyborach prezydenckich. Rozpędzono demonstrację 20 tys. osób protestujących przeciwko fałszerstwom wyborczym. Prawie 600 osób skazano na kary do 15 dni więzienia za udział w "zamieszkach".[/ramka]