Reklama
Rozwiń
Reklama

Rosja – Gruzja bez zmian

Saakaszwili to paranoik z rozpalonym mózgiem. Nigdy nie podam mu ręki – mówi prezydent Rosji

Publikacja: 06.08.2011 02:10

Inwazja Rosji na Gruzję jeszcze wiele lat dzielić będzie oba kraje. Na zdjęciu rosyjskie oddziały na

Inwazja Rosji na Gruzję jeszcze wiele lat dzielić będzie oba kraje. Na zdjęciu rosyjskie oddziały na przedpolach Tbilisi 22 sierpnia 2008 r.

Foto: AFP

W wywiadzie udzielonym rosyjskim i gruzińskim mediom przed trzecią rocznicą wojny pięciodniowej (8 – 12 sierpnia 2008 roku) Dmitrij Miedwiediew podkreślił, że odpowiedzialność za  nią spada na prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego, który powinien za to stanąć przed sądem międzynarodowym. Uprzedził, że z obecnym gruzińskim przywódcą żadnych rozmów nie będzie.

Miedwiediew sugeruje też odpowiedzialność Amerykanów. Mówi, że w ciągu paru miesięcy przed wybuchem wojny Saakaszwili wydawał się gotowy do kompromisu. Zmieniło się to, gdy Tbilisi odwiedziła ówczesna sekretarz stanu USA Condoleezza Rice. Prezydent zastrzega, że nie oskarża Stanów Zjednoczonych o świadome popychanie Gruzji do wojny. – Jednak określone akcenty, niuanse, słowa typu „pora przywrócić konstytucyjny porządek" albo „pora działać zdecydowanie", mogły wzbudzić nadzieje, że w razie konfliktu „Amerykanie nas nie opuszczą, jeśli będzie trzeba, to zdecydują się na wojnę z Rosją" – mówi prezydent. – Tuż przed atakiem na Osetię Południową zakończyły się manewry amerykańsko-gruzińskie, w czasie których ćwiczono mobilizację wojsk do wojny zaczepnej – stawia za prezydenta kropkę nad „i" w rozmowie z „Rz" były funkcjonariusz administracji Władimira Putina, obecnie szef agencji informacyjnej Regnum Modest Kolerow.

Teoria prowokacji

– Rosja długo prowokowała Gruzję, a Saakaszwili dał się sprowokować – uważa ekspert z Centrum Carnegie Aleksiej Małaszenko. – I wcale nie chodziło o Osetię, tylko o uniemożliwienie Gruzji wejścia do NATO.

Według Miedwiediewa celem Rosjan nigdy nie było zajęcie Tbilisi, choć było to realne i wtedy „zapewne dziś prezydentem Gruzji byłby ktoś inny". – Saakaszwili powinien być mi osobiście wdzięczny za to, że zatrzymałem czołgi – powiedział rosyjski prezydent.

– To wszystko już słyszeliśmy. Czysta propaganda. Miedwiediew zachował się jak bojar, macho i łaskawca, który pstryknął palcami i stwierdził, że rosyjskie wojska bez trudu mogłyby zdobyć Tbilisi. To w stylu Kremla – mówi „Rz" gruziński politolog Aleksander Rondeli.

Reklama
Reklama

Relacjonując wypadki sprzed trzech lat, prezydent podkreślał, że działał niezależnie od premiera Putina, który na początku wojny był w Chinach. Miedwiediew twierdzi wręcz, że po raz pierwszy skontaktował się z Putinem dopiero dobę od rozpoczęcia konfliktu.

Kilka dni temu Putin powiedział, że Osetia Południowa mogłaby się połączyć z Północną, należącą do Rosji. Prezydent ma na ten temat inne zdanie. Uważa, że „nie ma warunków prawnych" umożliwiających taki krok. – Miedwiediew zdystansował się od wypowiedzi Putina, i słusznie, bo byłoby to głupotą – komentuje Małaszenko. – Pomysł przyłączenia Osetii jest w Rosji niepopularny – przecież północny Kaukaz to dla Federacji same problemy, po co jeszcze je powiększać? Ale mówiąc o  przyłączeniu Osetii, Putin tak naprawdę demonstrował twardość. Przede wszystkim wobec Amerykanów.

Temat USA powracał w wywiadzie. Mówiąc o rezolucji Senatu, nazywającej rosyjską obecność w Osetii i Abchazji okupacją, Miedwiediew określił jej twórców mianem podstarzałych senatorów i powiedział, że jemu rezolucja ta jest obojętna.

Jaka przyszłość Osetii?

Według Miedwiediewa Saakaszwili, atakując Osetię, „sam rozdarł swoją ojczyznę". Prezydent powiedział zarazem, że Rosja popiera ewentualne rozmowy między Gruzją, Abchazją a Osetią.

– Te republiki nigdy nie wrócą do Gruzji, ich mitem założycielskim jest antygruzińska wojna wyzwoleńcza – uważa Kolerow. – W sprawie utrzymania niezależności Abchazji i Osetii od Gruzji istnieje w Rosji konsensus. Kto by się z niego wyłamał, powędrowałby na margines.

– Osetia i Abchazja mogłyby wrócić do Gruzji tylko w jednym wypadku: gdyby Rosja kompletnie się zawaliła – mówi „Rz" Małaszenko. – A również wtedy musiałoby to być efektem krwawej wojny, przy której by zbladła pamięć Jugosławii.

Reklama
Reklama

Jaka jest więc przyszłość stosunków rosyjsko-gruzińskich? – Długo nic się nie będzie działo – sądzi Małaszenko. – Również dlatego, że między Putinem a Saakaszwilim istnieje potężny konflikt osobisty, a w przestrzeni poradzieckiej relacje międzyrządowe opierają się na stosunkach osobistych.

– Wyprowadzenie wojsk rosyjskich z okupowanych terytoriów wymaga zmiany polityki światowej – powiedział „Rz" Lewan Ramiszwili, szef Instytutu Wolności w Tbilisi. – Trochę obawiam się reakcji Zachodu na wywiad Miedwiediewa. Może uznać, że prezydent Rosji wyciągnął do nas rękę, a my nie zareagowaliśmy – mówi Rondeli.

Piotr Skwieciński z Moskwy, Tatiana Serwetnyk

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama