Frakcje zielonych i chadeków w Parlamencie Europejskim postanowiły wprowadzić odpowiednią wzmiankę o Schröderze do rezolucji w sprawie Krymu (jako punkt 25a). Nie udało im się, przegrali dziś głosowanie w PE.

- To był pomysł niemieckich Zielonych, podchwycony przez partie ludowe. Nie wszyscy chadecy niemieccy jednak poparli go w głosowaniu, część się wstrzymała od głosu, bo ich zdaniem to wewnętrzne sprawy Niemiec. Polacy byli za. Socjaliści i lewica byli przeciw - mówi "Rz" eurodeputowany PO Jacek Saryusz-Wolski.

W odrzuconym projekcie fragmentu rezolucji PE miał wyrazić oburzenie z powodu wypowiedzi byłego kanclerza na temat kryzysu krymskiego i podkreślić, że nie powinien się publicznie wypowiadać na temat Rosji. Bo jest powiązany z Gazpromem, czyli "jednym z najważniejszych narzędzi rosyjskiej polityki zagranicznej".

Były socjaldemokratyczny kanclerz jest szefem rady nadzorczej spółki Nord Stream, w większości należącej do Gazpromu.

Schröder kilkakrotnie wstrząsnął ostatnio niemiecką opinią publiczną. Najpierw, jeszcze w lutym, powiedział "Spieglowi", że UE jest stroną w konflikcie ukraińskim (wspierającą opozycję).

Potem, gdy Rosjanie zaczęli przejmować Krym, na spotkaniu zorganizowanym kilka dni temu przez tygodnik "Die Zeit" obarczył Unię współodpowiedzialnością za wydarzenia na półwyspie. Jego zdaniem UE za bardzo naciskała na Kijów, by opowiedział się jednoznacznie albo za zachodem, albo za budowaną przez Kreml unią euroazjatycką.

Na dodatek porównał działania Rosji na Krymie do działań NATO w Jugosławii w 1999 roku. Sojusz bombardował Serbów w obronie kosowskich Albańczyków. Schröder był wówczas kanclerzem. Zachód wtedy bombardował suwerenne państwo, nie będę więc nikogo osądzał za to, co się dzieje na Krymie, zasugerował, wstrzymując się od krytyki swojego przyjaciela Władimira Putina (nazwanego przez niego kiedyś czystym jak kryształ demokratą)

- Te wypowiedzi były a) niezgodne z prawdą, b) skandaliczne c) wygłaszane przez człowieka, który pozostaje w konflikcie interesów, bo jest na liście płac Gazpromu - dodaje Jacek Saryusz-Wolski.

Jak pisze "Spiegel Online", zieloni i chadecy prawie zawsze są wrogami, ale w tej kwestii szybko zawarli sojusz. Bo mają wspólnego wroga - byłego socjaldemokratycznego kanclerza Gerharda Schrödera, który zaktywizował się ostatnio ostro krytykując unijną politykę wobec Ukrainy i tłumacząc działania Rosji.