„To byłby najbardziej agresywny krok Pentagonu i NATO od czasu (zakończenia) zimnej wojny w zeszłym stuleciu" – powiedział generał Jurij Jakubow, jeden z czołowych strategów Ministerstwa Obrony, o ujawnionych przez „New York Times" przygotowaniach USA.
W państwach bałtyckich, Polsce, Rumunii, Bułgarii i na Węgrzech miałyby zostać rozmieszczone magazyny z amerykańskich ciężkim sprzętem (m.in. czołgami i artylerią), by w chwili kryzysu można było szybko go użyć. Według „NYT" są to na razie plany rozważane w Pentagonie, wymagają jeszcze zatwierdzenia przez przywódców politycznych.
– Amerykański sprzęt czy żołnierze w Europie Środkowej to jak czerwona płachta na byka (dla rosyjskiej generalicji) – powiedział „Rz" moskiewski analityk wojskowy Rusłan Puchow. Generał Jakubow powiedział w poniedziałek, że na „zachodniej granicy (Rosji) pojawią się nowe oddziały czołgów, artylerii i lotnictwa". Rosja już wcześniej wypowiedziała układ o zbrojeniach konwencjonalnych w Europie (nakładający ograniczenia na ilość sprzętu i żołnierzy, jaką poszczególne państwa mogą posiadać na terenach objętych umową). – Teraz nie mamy związanych rąk w wyborze środków wzmocnienia naszej zachodniej granicy – zapowiedział Jakubow.
Najważniejszą jednak groźbą jest „przyspieszone przezbrojenie brygady rakietowej w obwodzie kaliningradzkim w nowe rakiety Iskander".
Pociski w najnowszej wersji mają zasięg do 500 kilometrów (zagrożona byłaby zarówno Warszawa, jak i Gdańsk, całe terytorium Litwy oraz stolica Łotwy Ryga). Ale tylko ich najnowsza wersja Iskander-M, której testy nie zostaną jednak ukończone przed końcem roku. – Iskandery są podwójnego zastosowania – przypomina Puchow, tzn. mogą również przenosić ładunki jądrowe.
Moskwa od wielu lat grozi rozmieszczeniem iskanderów w obwodzie kaliningradzkim, swoim najbardziej na zachód wysuniętym terytorium. W 2008 i 2011 groził tym ówczesny prezydent Dmitrij Miedwiediew. Po wybuchu wojny na Ukrainie, w czasie ćwiczeń w 2014 i 2015 roku, rosyjska armia przewoziła je do Kaliningradu, po czym informowała o ich wywiezieniu. – Jestem prawie pewien, że one tam obecnie są – mówi Puchow. Nie wiadomo, czy są tam też ładunki jądrowe.
Jednak prawie równocześnie z groźbami wysłania rakiet nad Morze Bałtyckie rosyjska armia wysłała baterię iskanderów dokładnie w drugą stronę, do Buriacji – na granicę z Mongolią. A do końca roku Rosja nie zdąży już wyprodukować nowej baterii, co znaczy, że do Kaliningradu szybko nie pojadą. Generał Jakubow zapowiedział zresztą w poniedziałek, że przezbrojenie brygady rakietowej dokona się dopiero w ciągu trzech lat – do końca 2018 roku.
Jednocześnie Reuters poinformował, że zarówno Węgry, jak i Bułgaria – w których USA zamierzają umieścić magazyny swojego uzbrojenia – odnoszą się do tego pomysłu z rezerwą.