"Rzeczpospolita": Oczy połowy Europy zwrócone są teraz na Węgry, na tysiące imigrantówi i budapeszteński dworzec Keleti. Jak z pani punktu widzenia wygląda sytuacja?
Julia Ivan z Węgierskiego Komitetu Helsińskiego: Jest niepokojąca, napięta, zmienia się z dnia na dzień. Uchodźcy, którzy chcą pojechać do Wiednia czy Monachium, nie byli wczoraj dopuszczani do pociągów. Ale jeden ruszył na zachód i zatrzymał się koło leżącego niedaleko Budapesztu obozu dla uchodźców. Policjanci zmuszali ludzi, by wysiedli i poszli do obozu, ale wielu tego nie chciało, bo ich celem są Niemcy.