Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Mauricio Macri nie jest charyzmatycznym liderem, który mógłby porywać tłumy jak kiedyś Juan Peron i jego żona Evita, Carlos Menem, a później Nestor Kirchner i odchodząca prezydent Cristina Fernandez de Kirchner. Ten syn multimilionerów mówi cicho, monotonnie, często używa banalnych określeń. Ale w kraju targanym na przemian wojskową dyktaturą i lewicowym populizmem być może ta normalność nagle stała się w cenie.
Macri co prawda nie wygrał tydzień temu pierwszej tury wyborów prezydenckich, ale odniósł spektakularny i zupełnie nieoczekiwany sukces. Choć miał przeciwko sobie cały propagandowy aparat państwa, to uzyskał 34 proc. głosów, ledwie o 2 pkt proc. mniej od popieranego przez Fernandez de Kirchner „oficjalnego" kandydata Daniela Scoli. Co gorsza, inny kandydat peronistów – Sergio Massa, który pokłócił się z głównym nurtem populistycznej partii – zapowiedział, że w drugiej turze wyborów, 22 listopada, „przekaże" swoje 22 proc. głosów Macri. To właściwie rozstrzyga o zwycięstwie lidera opozycyjnej partii Propozycja Republikańska (PRO). Tym bardziej że jego ugrupowanie już w pierwszej turze wygrało prestiżową walkę o stanowisko burmistrza Buenos Aires w toczących się równolegle wyborach lokalnych.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: