Demokraci zasiadający w Izbie Reprezentantów złożyli w poniedziałek projekt rezolucji w sprawie pozbawienia urzędu Donalda Trumpa. Prezydenta oskarżono o "podżeganie do powstania".

Przewodnicząca Izby reprezentantów Nancy Pelosi liczy, że wcześniej prezydent zostanie pozbawiony urzędu dzięki działaniom członków jego gabinetu.

We wtorek Donald Trump przed wylotem do Teksasu powiedział, że próba Demokratów wywołuje ogromny gniew, ale nie chce by doszło do przemocy w okresie poprzedzającym inaugurację  prezydenta elekta Joe Bidena.

Prezydent USA odmówił udzielenia odpowiedzi na pytanie dziennikarzy, czy zamierza zrezygnować z urzędu. Przekonuje, że próba impeachmentu to polowanie na czarownice. Nazwał ten krok "niedorzecznym".

- Wprowadza to ogromne zagrożenie dla naszego kraju. Nie chce przemocy - powiedział Trump.

W ubiegłym tygodniu na połączonym posiedzeniu Izby Reprezentantów i Senatu Kongres USA rozpoczął posiedzenie w sprawie certyfikacji głosów elektorów w wyborach prezydenckich. Wcześniej w Waszyngtonie zebrali się zwolennicy prezydenta Donalda Trumpa. W ponad godzinnym przemówieniu Trump przekonywał, że wybory zostały sfałszowane.

Zwolennicy Trumpa przeszli pod Kapitol, a następnie wdarli się na jego teren. Demonstranci weszli m.in. do sali posiedzeń Senatu.

Dowiedz się więcej:

Chaos w Waszyngtonie. Tłum wdarł się na Kapitol

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Trump: Przedstawię dowody, że wygraliśmy wybory

W budynku padły strzały, ranna została młoda kobieta, która później zmarła w szpitalu. Przed północą czasu polskiego budynek Kapitolu został zabezpieczony przez służby. Zatrzymano kilkadziesiąt osób. Kongres ma wznowić posiedzenie.