Warszawa zrobiła sobie odpoczynek od wzrostów i bicia kolejnych rekordów. Już w poniedziałek na naszym parkiecie przeważał kolor czerwony, a WIG20 zakończył dzień 0,9 proc. na minusie. We wtorek było spokojniej, chociaż też nie można powiedzieć, że nic się nie działo, w szczególności w odniesieniu do poszczególnych spółek.
Patrząc na same indeksy giełdowe, to w przypadku WIG, WIG20 oraz sWIG80 od początku dnia byliśmy świadkami klasycznego przeciągania liny między popytem a podażą. Raz górą były byki, raz niedźwiedzie, ale nie miało to większego wpływu na rynkowy układ sił, bo i zmiany raczej miały charakter kosmetyczny. Mimo upływających godzin sytuacja w przypadku wspomnianych wskaźników niewiele się zmieniała. Rynek obojętnie przeszedł obok opublikowanych we wtorek danych makro. Inna sprawa, że i zagraniczne parkiety nie dostarczały też inspiracji do handlu. Tam również byliśmy świadkami niewielkich wahań. Schemat ten był widziany także po rozpoczęciu handlu na Wall Street.
mWIG40 raził słabością na GPW
Aby jednak ubarwić komentarz rynkowy, warto zwrócić uwagę na mWIG40. Ten ewidentnie raził słabością we wtorek, tracąc na wartości nawet około 1 proc. Ciążyły mu przede wszystkim spółki związane z branżą medyczną, na czele z Diagnostyką, która wyraźnie traciła na wartości po wynikach za IV kwartał. Przypomnijmy, że mWIG40 był indeksowym faworytem analityków na ten rok. Na razie to jednak WIG20 bije wszystkich na głowę. Od początku roku jest ponad 15 proc. na plusie, podczas gdy mWIG40 zyskał 11 proc., a sWIG80 niecałe 6 proc.
Spokojnie było też na innych rynkach. Niewielkie zmiany widzieliśmy, chociażby w przypadku złotego, ropy naftowej czy też złota. Ten spokój z perspektywy inwestorów jest czymś nadzwyczajnym, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę to, co zafundował rynkom Donald Trump.