Narodowy Fundusz Zdrowia wydał zalecenia dotyczące ograniczenie do niezbędnego minimum lub czasowe zawieszenie planowanych zabiegów.

NFZ tłumaczy, że powodem jest konieczność  zapewnienia dodatkowych łóżek szpitalnych dla pacjentów wymagających pilnego przyjęcia do szpitala.

Fundusz wyjaśnia, że ograniczenie nie powinno dotyczyć planowej diagnostyki i leczenia chorób nowotworowych. Poza tym przy ograniczeniu lub zawieszeniu udzielania świadczeń, lecznica powinna wziąć pod uwagę przyjęty plan leczenia oraz wysokie prawdopodobieństwo pobytu pacjenta po zabiegu w oddziale anestezjologii i intensywnej terapii.

Czytaj także: Dworczyk: Nie jest to przymusowe odwoływanie zabiegów

Zdaniem marszałka Senatu przekazane zalecenia to przyznanie się, że system padł. - Po to otwieraliśmy łóżka covidowe, po to miały być otworzone w części ciągle nieuruchomione szpitale dodatkowe, aby inni chorzy niecovidowi nie cierpieli z powodu tej pandemii - mówił Tomasz Grodzki.

- To oznacza, że ktoś, kto cierpi, bo ma zwyrodnienie stawu biodrowego ma dalej cierpieć. Musi mu się złamać kość biodrowa, żeby można go było zoperować w trybie ostrym - dodał marszałek.

- W Polsce coraz więcej przypadków operuje się mniej inwazyjnie; coraz mniej chorych, nawet po ciężkich zabiegach, takich jak nefrektomia i histerotomia trafia na OIOM. Mówienie więc, że ci ludzie zajmą łóżka OIOM-owe, które powinny być dla osób chorych na COVID-19 w dobie istnienia szpitali covidowych i szpitali tymczasowych jest opowiadaniem nieprawdy - przekonywał.