Piłkarki, które jeszcze niedawno mogły reprezentować swój kraj, dzisiaj muszą ukrywać przynależność do kadry narodowej.

Prosi o to Khalida Popal – była kapitan i założycielka żeńskiej reprezentacji Afganistanu, współorganizatorka afgańskiej ligi piłkarskiej kobiet. W związku ze swoją działalnością otrzymywała wiele gróźb śmierci, przez co musiała uciekać z kraju i trafiła do Danii.

Kilka dni temu w rozmowie z agencją Reuters powiedziała: „Dzisiaj kobiety w Afganistanie, gdy wyjrzą na zewnątrz, widzą wroga pod swoimi drzwiami i są przerażone. Dlatego mówię im, aby dla własnego bezpieczeństwa ukrywały tożsamość, usuwały zdjęcia z internetu i pozbywały się koszulek reprezentacji narodowej".

Na ratunek grającym w piłkę nożną Afgankom ruszyła Australia, której rząd we współpracy z Międzynarodową Federacją Piłkarzy Zawodowych (FIFPro) oraz Międzynarodową Federacją Piłki Nożnej (FIFA) zorganizował ewakuację ponad 50 sportsmenek.

Przejęcie władzy przez talibów zniszczyło marzenia również Zakii Khudadadi oraz Hossainowi Rasoulimiemu, którzy mieli reprezentować Afganistan na igrzyskach paraolimpijskich w Tokio (zaczęły się we wtorek).

Taekwondzistka i dyskobol mieli ogromne problemy w związku z chaosem, jaki panuje na lotnisku w Kabulu. 18 sierpnia świat obiegło nagranie Khudadadi, która tłumaczy, w jak beznadziejnej sytuacji się znalazła, oraz jej prośba o pomoc w dostaniu się na igrzyska.

„Moja rodzina znajduje się w Heracie, który został w całości przejęty przez talibów. Mieszkam w Kabulu z dalszymi krewnymi, którzy nie mają wystarczająco dużo jedzenia, aby nakarmić swoje dzieci, i jestem dla nich dodatkowym obciążeniem. Moim zamiarem był i jest występ na igrzyskach paraolimpijskich w Tokio i jako reprezentantka Afganistanu proszę was o pomoc".

Niestety, sytuacja w Kabulu nie pozwoliła na wylot do Japonii i szansa Zakii i Hossaina na paraigrzyska przepadła. Na szczęście ich organizatorzy zdobyli się na gest wsparcia i solidarności, dzięki czemu flaga Afganistanu powiewała na stadionie w Tokio podczas ceremonii otwarcia.

Niektórzy afgańscy sportowcy próbowali uciekać z kraju na własną rękę. Tak uczyniła Nilofar Bayat, kapitan żeńskiej reprezentacji w koszykówce na wózkach. Po wejściu talibów do Kabulu wiedziała, że jedynym sposobem na uniknięcie śmierci jest jak najszybszy wyjazd.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

– Jest mnóstwo filmów, na których gram w koszykówkę. Udzielałam się w walce o prawa kobiet i gdyby talibowie dowiedzieli się o tym, zabiliby mnie – powiedziała w wywiadzie dla dziennika „The Guardian".

W sprawie ucieczki skontaktowała się z zaprzyjaźnionym hiszpańskim dziennikarzem, który niezwłocznie opublikował jej historię w mediach społecznościowych. Jego starania przyniosły skutek i Bayat razem z mężem znalazła się na pokładzie samolotu ewakuującego Afgańczyków współpracujących z hiszpańskimi służbami.

Obecnie jest już bezpieczna na Półwyspie Iberyjskim i opowiada o tym, co dzieje się w jej państwie. „Talibowie zaczęli chodzić od drzwi do drzwi i identyfikować ludzi. To katastrofa i cofnięcie się o 20 lat".

Nie wszystkim jednak udało się uciec. Parę dni temu agencja Ariana News podała informację o śmierci 19-letniego Zakiego Anwariego, młodzieżowego reprezentanta Afganistanu. Piłkarz za wszelką cenę chciał się dostać do amerykańskiego samolotu startującego z lotniska w Kabulu, lecz w trakcie lotu razem z dwiema innymi osobami wypadł i zginął.

Wszyscy, którzy w ostatnich latach uprawiali w Afganistanie sport, są zgodni: tę dziedzinę życia czeka teraz ciemna noc.