Od dawna uważał, że interwencja Amerykanów się źle skończy. Bo nie znali mentalności, historii narodu. „Rozbudzali przez 20 lat nadzieję. I nagle to wszystko zostało zrujnowane. Po wygnaniu talibów w 2001 r. Afgańczycy powinni przejmować sprawy we własne ręce. A wyglądało to tak, że w każdym ministerstwie siedziało dziesięciu amerykańskich doradców. Przyzwyczaili moich rodaków, że kto inny za nich pracował. I decydował".

Wzburzyło go przemówienie Joe Bidena. „Ma w jednym rację, to sami Afgańczycy powinni walczyć. Ale to jak z dzieckiem: jeżeli wciąż wszystko się za nie robi, to ono się nie usamodzielni. Ucząc jazdy na rowerze, biegamy za dzieckiem, trzymając za kijek włożony za siodełkiem. Potem dziecko pedałuje już samo. Amerykanie nie nauczyli samodzielnej walki i nagle zostawili samym sobie. Nie wykorzystano potencjału, który tkwił w młodych ludziach. Nie chodzi oczywiście tylko o armię. Jeżeli po tylu latach chce się wycofać wojska, to trzeba inaczej prowadzić negocjacje pokojowe. Najpierw ustalić, a potem wyjeżdżać. Rozumiem urazy Amerykanów z wojny wietnamskiej, ale bardzo źle to przeprowadzili".

Nie wierzy w wielką przemianę talibów, te ich zapewnienia o tym, że będą szanowali prawa kobiet. Choć Afganistan już nie jest taki sam, jak dwie dekady temu, gdy rządzili. Muszą się do tego dostosować. „Kiedyś była jedna stacja telewizyjna, są setki. Nie jest tak łatwo to zlikwidować".

W największej (prywatnej) telewizji Tolo dziennikarka prowadziła rozmowę z talibem, co wcześniej nie byłoby możliwe. „Jednocześnie ta sama telewizja Tolo pokazała, jak w salonach kosmetycznych i fryzjerskich zamalowano reklamy z odsłoniętymi kobietami. Dziennikarka nie ukrywała twarzy, ale inne kobiety ukrywają się w domach. Nie wiadomo, w jakim kierunku to pójdzie. Ale będzie trudno".

Talibowie nie pozwolą kobietom studiować, pracować? „Mogą być zamknięte szkoły i uczelnie tylko dla kobiet. Będą tam docierały w burkach, by nikt ich nie mógł obejrzeć".

Ostatnio dużo wydzwaniał do znajomych i krewnych w Afganistanie. Nie zapomnieli o doświadczeniach sprzed dwóch dekad. „Wtedy to była rzeźnia. Teraz na prowincji na początku ofensywy talibowie zabijali młodych oficerów, można to było obejrzeć w mediach społecznościowych. Na tym polega też zmiana, z którą się zetknęli talibowie. Są smartfony i facebooki".

„Talibowie przez parę dekad tkwili w górach, cały czas walczyli, nie widzieli nic innego. Jak ktoś się urodził w takich warunkach i wciąż patrzył na zabijanie, to to determinuje jego życie. Mamy przysłowie, że Afgańczyk charakter wysysa z mlekiem matki, a wychodzi z niego w momencie śmierci. Choć niektórzy, gdy zejdą z gór do Kabulu, zaczną poznawać inny świat, innych ludzi, inne jedzenie, inne samochody, to się zmienią".

— wysłuchał Jerzy Haszczyński