Wiadomo już, że kandydatem republikanów w wyborach prezydenckich będzie John McCain. – Nigdy nie wydawało mi się, że prezydentura jest moim przeznaczeniem – oświadczył we wtorkowy wieczór McCain. Po paru tygodniach przedłużającej się walki z ostatnim rywalem Mike’em Huckabeem senator z Arizony mógł wreszcie odetchnąć z ulgą.
Wyraźne zwycięstwa w czterech głosujących tego dnia stanach (poza Teksasem i Ohio, także w Vermoncie i Rhode Island) pozwoliły mu przekroczyć gwarantujący zwycięstwo próg 1191 delegatów na konwencję prezydencką we wrześniu. – Wyścig zaczyna się dziś – oznajmił we wtorek McCain, ale wszystko wskazuje na to, że nieszybko dowie się, kto będzie jego przeciwnikiem ze strony demokratów: Barack Obama czy Hillary Clinton.
Wtorkowy wieczór zaczął się obiecująco dla Obamy: od wyraźnego zwycięstwa w niewielkim Vermoncie, pierwszym stanie, jaki zakończył tego dnia głosowanie. Potem jednak przyszła – spodziewana, ale jednak przykra – klęska w Rhode Island i pierwsze duże rozczarowanie: wyraźna porażka w Ohio (gdzie zdobył 45 proc. przy 55 proc. dla Clinton). Nie czekając na wyniki Teksasu, gdzie walka była znacznie bardziej zacięta, była pierwsza dama wygłosiła entuzjastyczną mowę do tłumu swych zwolenników zebranych w Columbus w stanie Ohio.
– Dedykuję to zwycięstwo wszystkim, którzy nie pozwolili się znokautować, choć ich szanse przekreślano, wszystkim, którzy ciężko pracują i nigdy się nie poddają – powiedziała uradowana Clinton, dla której porażka w tym stanie oznaczałaby prawdopodobnie koniec nadziei na prezydenturę. – Mówi się, że tak jak głosuje Ohio, tak głosuje cały kraj – dodała była pierwsza dama. W nocy ta prawda potwierdziła się w Teksasie, gdzie wyborcy dali jej kolejne zwycięstwo, tym razem w stosunku 51 do 48 procent.
Jak wynika z sondaży, o jej wygranej zadecydowało między innymi poparcie Latynosów, którzy stanowią jedną trzecią demokratycznych wyborców w Teksasie, oraz osób, które dokonały wyboru swego kandydata w ostatnich trzech dniach przed głosowaniem. Może to świadczyć o skuteczności agresywnych ataków na rywala, jakie w ostatnich dniach podjęła kampania pani Clinton.