Ekstremiści z ugrupowania al Szabab, które kontroluje już południe Somalii, zdobyli po dwóch dniach walk miasto Dhuusa Marreeb w centralnej części kraju. Po kilku godzinach kilkuset bojowników zostało wypartych przez milicję prezydenta Szarifa Szejka Ahmeda.
– Miasto całkowicie opustoszało. Do tej pory odkryliśmy 53 ciała zabitych, ale zapewne będzie ich więcej – mówił mediom Ali Szejk Jasin, szef organizacji praw człowieka Elman Peace z Mogadiszu.
Władze alarmują, że mimo porażki al Szabab wyraźnie rośnie w siłę. Zaledwie kilka dni temu ekstremiści zapowiedzieli wsparcie dla al Kaidy w leżącym po drugiej stronie Zatoki Adeńskiej Jemenie. Organizacja znalazła się na celowniku po ostatniej próbie zamachu na samolot z Amsterdamu do Detroit.
Wczoraj somalijski minister obrony szejk Jusuf Mohamed Siad Indha Adde ujawnił, że pomoc płynie też w drugą stronę. Al Szabab miała właśnie otrzymać od ekstremistów z Jemenu dwie łodzie pełne pistoletów, kałasznikowów i granatów. Współpracę ekstremistów z Somalii i Jemenu ułatwia bliskość obu krajów.
Eksperci spierają się, czy ugrupowanie jest w stanie przejąć kontrolę w kraju, który po obaleniu w 1991 r. prezydenta Siada Barre pogrążył się w chaosie.