Pragnę zmienić Niemcy i dlatego mówię społeczeństwu prawdę – powtarza od kilku dni Guido Westerwelle, szef współrządzącej FDP, prowokując debatę na temat uświęconego przez tradycję niemieckiego modelu państwa opiekuńczego. Uważa, że współczesne Niemcy znajdują się na etapie rozwoju przypominającym „dekadencję późnego Rzymu”. W jego opinii w kraju panuje „duchowy socjalizm”, a rozwój Niemiec zmierza wyraźnie „w kierunku socjalistycznym”. Tak ostrej krytyki niemieckiego państwa dobrobytu dawno za Odrą nie słyszano.
Czyżby zapomniał, w jakim kraju żyje? – pytają niemieckie media, nie pozostawiając na Westerwellem suchej nitki. Zarzucają mu nieodpowiedzialność, utrwalanie podziału na biednych i bogatych i świadome posługiwanie się swoiście populistyczną retoryką obliczoną na użytek zwolenników swej partii. Są to ludzie o dochodach ponadprzeciętnych, którzy nie chcą, aby państwo marnotrawiło ich podatki, wydając je na zły program pomocy społecznej.
– Praca musi się opłacać. Nie może być tak, aby kelnerka Claudia z dwojgiem dzieci zarabiała 109 euro mniej, niż gdyby była na [zasiłku] Hartz IV – grzmi Westerwelle. Hartz IV to popularna nazwa programu wsparcia osób żyjących z zasiłków dla bezrobotnych. Jest ich prawie 7 milionów i kosztują państwo 48 mld euro rocznie. Całe dochody budżetu są pięć razy większe, a przecież są jeszcze liczne inne wydatki. Korzystający ze świadczeń Hartz IV otrzymują tylko 359 euro miesięcznie gotówki, ale państwo płaci za ich mieszkania, abonament TV i inne świadczenia.
– Od 30 lat udowadniam, że tak dalej być nie może, że konieczna jest całkowita przebudowa państwa opiekuńczego – tłumaczy „Rz” Arnulf Baring, znany historyk i politolog, autor wielu książek o niemieckim społeczeństwie. Chwali Westerwellego za odwagę polityczną, tak jak kiedyś krytykował kanclerza Gerharda Schrödera, który okroił kilka lat temu świadczenia społeczne, ale zdaniem Baringa nie dość skutecznie. Spora część Niemców przeklina Schrödera do dzisiaj, a jego SPD nie może się odbić od dna, bo przeszła do historii jako partia, która zdradziła wszystkich uważających niemieckie państwo opiekuńcze za rzecz świętą.
Połowa Niemców przyznaje otwarcie, że bliskie im są ideały socjalizmu. W czasach kryzysu rosną w siłę zwolennicy państwa opiekuńczego, udowadniając, że skoro na ratowanie banków rząd przeznaczył setki miliardów, to nie ma prawa manipulować przy świadczeniach.