Reklama
Rozwiń
Reklama

Sarkozy polubił Obamę?

Prezydent Francji pierwszy raz odwiedza Stany Zjednoczone na zaproszenie Baracka Obamy

Publikacja: 31.03.2010 03:58

Sarkozy polubił Obamę?

Foto: ROL

Prezydenci USA i Francji, stojąc ramię w ramię, podkreślali, że trzeba powstrzymać irański program jądrowy. – Nie chcemy na Bliskim Wschodzie atomowego wyścigu zbrojeń – mówił przywódca USA. Zaznaczył, że ma nadzieję, iż jeszcze wiosną zostaną przyjęte nowe sankcje przeciw Teheranowi.

– Nadszedł czas na podjęcie decyzji. Iran nie może kontynuować swojego szaleńczego wyścigu – wtórował mu Nicolas Sarkozy, dodając, że wraz z przywódcami Niemiec i Wielkiej Brytanii zrobi wszystko, by w nałożenie sankcji przeciw Iranowi zaangażowała się cała Europa.

Prezydenci rozmawiali też o bliskowschodnim procesie pokojowym. Sarkozy pochwalił Obamę za stanowczą krytykę decyzji Izraela o budowie nowych osiedli we Wschodniej Jerozolimie i próbę doprowadzenia do wznowienia negocjacji między Izraelem i Palestyńczykami. – Brak pokoju w tym regionie to problem nas wszystkich – zaznaczył Sarkozy. Przywódcy Francji i USA zgodzili się też, że świat nie może pozwolić sobie na przegraną w Afganistanie. Wbrew oczekiwaniom Obama nie poprosił bezpośrednio prezydenta Francji o wysłanie dodatkowych żołnierzy na wojnę z talibami.

Politycy zgodzili się za to wspólnie walczyć z recesją gospodarczą, co oznacza m.in. sprzeciw wobec protekcjonizmu. Właśnie o protekcjonizm Francuzi oskarżali Amerykanów w związku z kontraktem na dostawy 179 samolotów cystern dla armii USA. Obama wyjaśnił, że prezydent nie bierze udziału w podejmowaniu decyzji o zakupie uzbrojenia, ale zapewnił, iż proces wyboru dostawcy będzie kompletnie transparentny.

Pierwsza wizyta Sarkozy’ego u Baracka Obamy była też okazją do poprawienia chłodnych stosunków między Paryżem i Waszyngtonem, wynikających z „braku chemii” między liderami obu państw. – Francja jest naszym najstarszym sojusznikiem i jednym z najbliższych – podkreślał wczoraj Barack Obama, zaznaczając, że stosunki między USA i Francją są bardzo bliskie.

Reklama
Reklama

– Słucham Nicolasa cały czas. Nie mogę przestać go słuchać – odpowiedział też półżartem na pytanie dziennikarza o żale francuskiego przywódcy dotyczące ignorowania przez USA opinii innych państw. – Oczywiście nie zawsze się zgadzamy, ale możemy rozmawiać o wszystkich kwestiach i to jest bardzo ważne – powiedział Nicolas Sarkozy, chwaląc Obamę za to, że „zawsze dotrzymuje słowa”.

– Mam dobrego przyjaciela w Waszyngtonie – stwierdził francuski przywódca, zdradzając, że to gospodarz Białego Domu polecił mu restaurację Chili Bowl, w której Sarkozy spróbował słynnego waszyngtońskiego hot doga. Pogratulował także Obamie przyjęcia reformy zdrowia. Dzień wcześniej na spotkaniu ze studentami w Nowym Jorku wyśmiał jednak zacofanie USA w tej dziedzinie. – Wybaczcie, ale my ten problem rozwiązaliśmy już pół wieku temu – mówił.

Wieczorem gospodarz Białego Domu wydał na cześć francuskich gości uroczystą kolację. Media zapowiadały, że będzie ona pojedynkiem na elegancję pierwszych dam: supermodelki Carli Bruni i Michelle Obamy.

[i]-Jacek Przybylski z Waszyngtonu[/i]

[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=j.przybylski@rp.pl]j.przybylski@rp.pl[/mail][/i]

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1448
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1447
Świat
Policja starła się w Mediolanie z protestującymi przeciwko Igrzyskom Olimpijskim
Świat
Putin budował system totalny. Czy Rosja mogła pójść inną drogą?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama