– Mamy dobre prawo, które nie pozwala bezkarnie kłamać. Jego zmiana jest niepotrzebna – przekonuje „Rz” Kate MacMillan, brytyjska prawniczka, która broniła wielu celebrytów, sportowców i polityków.
Jednak dziennikarze i działacze różnych organizacji od lat alarmują, że przepisy lepiej chronią interesy osób skarżących się na naruszenie ich dóbr osobistych niż tych, które nagłaśniają nieprawidłowości. Wystarczy, że krytyczna publikacja jest dostępna w jakiejkolwiek formie w Wielkiej Brytanii, na przykład w Internecie, by każdy, kto poczuł się nią urażony, mógł w sądzie w Londynie oskarżyć jej autora. Na dodatek na Wyspach to osoba oskarżona o zniesławienie musi przekonać sąd, że ujawnione przez nią informacje są prawdziwe.
Modę na składanie pozwów w brytyjskich sądach zapoczątkował w latach 90. Arnold Schwarzenegger. Pozwał autorkę jego nieautoryzowanej biografii. Od tamtej pory na Wyspy zjeżdżają setki celebrytów dotkniętych artykułami na ich temat. Ale w kłopotach znalazła się też m.in. organizacja Human Rights Watch, oskarżona o zniesławienie przez mieszkańca Rwandy podejrzanego o udział w ludobójstwie, czy dwóch ekologów krytykujących sieć McDonald’s za produkowanie niezdrowej żywności. Teraz pozew w Londynie chcą złożyć tysiące muzułmanów z całego świata uważających się za potomków Mahometa, którzy poczuli się urażeni karykaturami proroka w duńskiej prasie.
Nowe przepisy mają powstrzymać falę pozwów. Minister sprawiedliwości Jack Straw zapewnia, że proponowane zmiany lepiej chronią osoby działające w interesie społecznym i utrudniają obcokrajowcom spoza UE wnoszenie skarg do brytyjskich sądów. Mają też zostać drastycznie obniżone stawki prawników, które są teraz średnio 140 razy wyższe niż w innych krajach Unii. Właśnie z tego powodu poprawki zablokowała Komisja Sprawiedliwości Izby Gmin. W efekcie nowym prawem parlament zajmie się dopiero po wyborach.