Zawieszenie broni pomiędzy Izraelem a Hamasem weszło w życie dzisiaj punktualnie o szóstej rano.
– Izrael zobowiązuje się od tej pory zawiesić wszelkie działania militarne na terenie Strefy Gazy. Jeżeli wszystko będzie przebiegało poprawnie, niedługo zniesiemy również blokadę tego terytorium. Otwarte zostaną przejścia graniczne, przywrócimy swobodny przepływ towarów – powiedział „Rz” rzecznik izraelskiego MSZ Mark Regew. – My na pewno dotrzymamy słowa. Teraz piłka jest po stronie Hamasu .
Hamas, radykalna islamska organizacja, pod kontrolą której znajduje się Strefa Gazy, ma wstrzymać rakietowy ostrzał żydowskich miejscowości. Jej członkowie nie będą również dokonywać zamachów terrorystycznych na terenie Izraela. Kolejnym etapem ma być wypuszczenie porwanego dwa lata temu izraelskiego kaprala Gilada Szalita (w odpowiedzi Izrael ma zwolnić „pewną liczbę” palestyńskich więźniów).
Lecz choć obie strony zdecydowały się zawrzeć porozumienie, nie ukrywają podejrzliwości. – Treść porozumienia wynegocjowali dyplomaci egipscy. My z terrorystami bezpośrednio nie rozmawialiśmy. Teraz będziemy uważnie śledzić ich ruchy. Jeżeli Hamas złamie ustalenia, nasza odpowiedź będzie wyjątkowo ostra – ostrzegł Mark Regew. W podobnym tonie wypowiada się mieszkający w Damaszku radykalny przywódca Hamasu Chaled Maszal. „Jeżeli Izraelczycy powrócą [do Strefy], my odpowiemy tym samym. Jesteśmy bardzo silni. Jesteśmy ludźmi z misją i na pewno nie damy się złamać przez kolejny akt agresji” – oznajmił, cytowany przez izraelską gazetę „Haarec”.
Choć obie strony zdecydowały się zawrzeć porozumienie, nie ukrywają podejrzliwości