Prowadzący je Baltasar Garzón, który próbował postawić przed sądem w Madrycie byłego dyktatora Chile Augusto Pinocheta, jest – jak pisze dziennik ABC – „świadomy ewentualnych międzynarodowych implikacji”, dlatego śledztwo otoczono ścisłą tajemnicą. Dostęp do szczegółów ma zaledwie kilka osób.

Te szczegóły dowodzą, że szefowie mafii rosyjskiej zatrzymani w trakcie tzw. Operacji Trojka mieli wpływy w administracji rosyjskiej najwyższego szczebla i wśród rosyjskich wojskowych. Hiszpańska policja dysponuje nagraniami rozmów telefonicznych, w których powołują się oni na kontakty w rządzie i armii. Śledztwo wykazało, że utrzymywali podejrzanie bliskie kontakty ze znanymi rosyjskimi politykami, że ich dacze w Rosji ze sobą sąsiadowały i otrzymywali intratne zlecenia na roboty publiczne w Rosji. Kwestionowali realną władzę prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, ale uważali, że zamiana ról, jaka dokonała się w Rosji w maju tego roku, gwarantuje sukces ich interesom.

Hiszpańskie śledztwo toczyło się od dwóch lat. Nagrano tysiące rozmów telefonicznych, od których podobno włosy jeżą się na głowie, świadczą bowiem o olbrzymiej władzy, jaką zatrzymani mafiosi mieli w Rosji i dawnych republikach radzieckich. Operację Trojka przeprowadzono 13 czerwca rano jednocześnie na Majorce, Balearach, w Maladze, Walencji i wielu innych miejscach Hiszpanii.

Zatrzymanych zostało 20 Rosjan, w tym przywódcy mafii: Giennadij Pietrow, Aleksander Małyszew i Witalij Izgiłow. Trzeba było wyczekać moment, kiedy w Hiszpanii będą przebywały wszystkie których dotyczyło śledztwo. Dlatego tak ważna była współpraca obcych służb (Hiszpanom pomagało FBI oraz policje kilku krajów) i podsłuchy, które zarządził Garzón.

Podczas operacji skonfiskowano między innymi dziesiątki luksusowych willi, jachtów, samochodów, obraz Salvadora Dali z 1949 roku i 300 tysięcy euro w gotówce. Zamrożonych zostało 800 kont bankowych z 12 milionami euro. W operacji brało udział 400 policjantów. Hiszpański wymiar sprawiedliwości ogłosił, że doszczętnie rozbił największą spośród mafijnych organizacji z Rosji i jedną z czterech największych organizacji przestępczych w świecie.

Organizacja zwana Tambowskaja-Małyszewskaja to mafijny sojusz powstały z dwóch niegdyś wrogich gangów, które w latach 90. toczyły w Rosji krwawe wojny. Między innymi z tego powodu Pietrow i Małyszew przenieśli się w 1996 roku do Hiszpanii. Stąd kierowali działalnością mafijną w Rosji (zwłaszcza w rejonie Petersburga), w dawnych republikach radzieckich, kilku krajach UE i USA. Obejmowała ona zabójstwa, handel bronią i narkotykami, haracze, handel wpływami, przemyt kobaltu i papierosów, pobicia na zlecenie, zastraszanie itp. Prali pieniądze w Hiszpanii, korzystając z usług szwajcarskich firm finansowych i rajów podatkowych, takich jak Cypr.

Pietrow, aresztowany w ogromnej, luksusowej willi na Majorce, miał co najmniej dziesięć firm (głównie handlu nieruchomościami), które wykorzystywał do prania pieniędzy. Rosjanie korumpowali hiszpańską lokalną administrację niebotycznymi łapówkami, a fortuny pochodzące z działalności przestępczej w Rosji, Niemczech, USA i innych krajach lokowali w luksusowych nieruchomościach na hiszpańskim wybrzeżu.

Nie była to pierwsza akcja przeciwko rosyjskim bandytom w Hiszpanii, którzy szczególnie upodobali sobie Costa del Sol. Podczas Operacji Avispa (osa) w 2005 roku zatrzymano 30 Rosjan, w tym capo di tutti capi Zachara Kałaszowa. Wywołało to w Rosji niezadowolenie – głównie w kierownictwie służb specjalnych, a o uwolnienie Kałaszowa zabiegali rosyjscy politycy. Daremnie. Bandyta siedzi w więzieniu Zuera, w prowincji Saragossa.

– Powoływanie się na znane nazwiska w najwyższych władzach Rosji jest metodą rozpowszechnioną wśród przedstawicieli świata przestępczego. W kraju ta sztuczka, niestety, często im się udaje. Nie sądzę jednak, by hiszpańskie służby dały się zwieść tym zeznaniom – mówi „Rz” Aleksiej Muchin, szef rosyjskiego Centrum Informacji Politycznej. – Gwarantuję, że rosyjska prokuratura udzieli hiszpańskiej stronie wyczerpujących informacji, które tych powiązań nie potwierdzą. Jeśli nawet zostaną przedstawione niezbite dowody, że któryś z urzędników jest zamieszany w działalność przestępczą, nie ma mowy o wydaniu go Hiszpanom, bo jest to sprzeczne z rosyjską konstytucją – dodaje nasz rozmówca.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

– Nie sądzę, by cała ta historia odbiła się negatywnie na stosunkach rosyjsko-hiszpańskich, jak stało się między Londynem a Moskwą z powodu zabójstwa Aleksandra Litwinienki i żądania wydania Andrieja Ługowoja. Jestem pewien, że Hiszpanie wykażą się większą elastycznością i dobrą wolą, by wszystkie wątpliwości wyjaśnić dyskretnie, w drodze roboczych konsultacji z rosyjskimi kolegami – mówi Muchin.