Za to, że nie chciał podporządkować się szefowi państwa, 72-letni Fakirjar został przez niego wyrzucony ze stanowiska. „Proponowaliśmy śledztwa, zatrzymania i formułowanie aktów oskarżenia, ale nie byliśmy w stanie przeciwstawić się prezydentowi Karzajowi”– powiedział dziennikowi „The New York Times”. „Nie chciał niczego podpisywać. Mamy wspaniałych, uczciwych i profesjonalnych prokuratorów, ale potrzebujemy wsparcia” – dodał.
Chodzi o sprawy dotyczące blisko 30 osób, w tym 17 ministrów, co najmniej trzech ambasadorów i pięciu gubernatorów prowincji. Szefa państwa w ich blokowaniu wspierać miał m.in. gubernator generalny Mohammed Iszak Aloko. Słowa Fakirjara potwierdził inny rozmówca gazety, przedstawiciel władz USA, który podkreślił, że Karzaj wszystko „utrudniał, utrudniał, utrudniał”.
Przykładem jest sprawa bliskiego współpracownika prezydenta – Mohammeda Zia Salehiego. W zamian za wywarcie nacisku na prokuraturę, by przerwano śledztwo w sprawie korupcyjnej, Salehi otrzymał samochód. Został zatrzymany, co wywołało gniew prezydenta.
– Ten człowiek został w środku nocy wyciągnięty ze swego domu przez 30 uzbrojonych w kałasznikowy, zamaskowanych mężczyzn – mówił niedawno Karzaj. – To nam przypomina czasy Związku Radzieckiego – grzmiał. I nakazał wypuszczenie Salehiego.
Wkrótce potem prezydent postanowił zbadać działalność dwóch zespołów – jeden z nich zajmuje się szczególnie ciężkimi przestępstwami, a drugi – sprawami skomplikowanymi i wymagającymi tajności. Oba są wspierane przez amerykańskich i brytyjskich specjalistów, prowadzą śledztwa przeciwko członkom afgańskich władz, a uzyskane materiały przekazują prokuratorom.