Co najmniej 66 osób zginęło w zamachu na meczet w wiosce pod Peszawarem
Krzyczące kobiety, zakrwawieni mężczyźni i prywatne samochody w roli karetek – to obraz wsi Darra Adam Khel w pobliżu Peszawaru po wybuchu bomby w świątyni sunnickiej. – Wszędzie krew i fragmenty ciał – relacjonował mieszkaniec wsi Zafar Khan, naoczny świadek tragedii.
W piątek w meczecie modliło się około 300 wiernych, nie wszystkim jednak udało się opuścić świątynię. Po zakończeniu modlitw zamachowiec – prawdopodobnie nastolatek, który wtopił się w tłum wiernych – zdetonował bombę.
W wyniku eksplozji zawalił się dach. Z meczetu została tylko jedna ściana. Do zamknięcia tego wydania “Rz” było 66 ofiar śmiertelnych, w tym 11 dzieci. – Obawiamy się, że pod gruzami jest więcej ciał – powiedział przedstawiciel władz Saeed Khan. Do szpitala trafiło ponad 70 rannych, większość w stanie krytycznym.
Według wstępnych ustaleń celem zamachu miał być członek starszyzny plemiennej Malik Wali Khan. Naraził się talibom, nawołując członków lokalnej społeczności do stawienia im czoła. Nie wiadomo, czy zginął w zamachu.