– Jeżeli nasi wrogowie się zabijają, to oczywiście jest dla nas korzystne – żartuje w rozmowie z „Rz" prof. Efraim Inbar, izraelski politolog, dyrektor Centrum Studiów Strategicznych Begin-Sadat.
– Choć – dodaje – oni się jeszcze między sobą nie zabijają, nie ma bezpośredniego konfliktu zbrojnego między Hezbollahem i Hamasem, ale są po dwóch stronach barykady w Syrii. W przeciwieństwie do Hezbollahu Hamas tam nie walczy, choć sunnici z całego Bliskiego Wschodu ciągną do Syrii jak lunatycy, także ze strefy Gazy, może są wśród nich i hamasowcy – zastanawia się prof. Inbar.