4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 21.01.2026 12:39 Publikacja: 18.07.2025 06:00
Ostatnio, podczas trzeciej wizyty w ciągu ledwie sześciu miesięcy, Donald Trump przyjmował izraelskiego premiera Beniamina Netanjahu wyjątkowo długo i nie ograniczył się do występów z nim w Gabinecie Owalnym. Delegacje obu krajów omawiały ważne sprawy przy obiedzie w rzadziej wykorzystywanym Błękitnym Pokoju
Foto: Al Drago/Bloomberg
Prezydent Stanów Zjednoczonych dużo mówi, dużo zapowiada, dużo obiecuje, rzuca wiele gróźb. W polityce, jak w życiu, ważne są jednak nie słowa, lecz czyny. Donald Trump werbalnie nie czuje się niczym ograniczony, jest jak stand-uper, który za wszelką cenę chce przyciągnąć uwagę, jak trzeba, to naruszając reguły, łamiąc tabu.
A czyny Trumpa dowodzą, że nie ma na świecie istotniejszego dla niego zagranicznego przywódcy niż premier Izraela Beniamin Netanjahu. Z nim w ciągu pół roku urzędowania spotkał się w Białym Domu już trzykrotnie. Zawsze go w jakiś sposób wyróżniając. Netanjahu był pierwszym zagranicznym przywódcą przyjętym przez Trumpa, zaraz po inauguracji. Potem Netanjahu pierwszy dostał zaproszenie po zapowiedzi przez amerykańskiego prezydenta nałożenia wysokich ceł na wiele państw świata, w tym, co ciekawe, także na Izrael. Ostatnio, podczas trzeciej wizyty w ciągu ledwie sześciu miesięcy, przyjmował izraelskiego premiera wyjątkowo długo i nie ograniczył się do występów z nim w Gabinecie Owalnym, delegacje obu krajów omawiały ważne sprawy przy obiedzie w rzadziej wykorzystywanym Błękitnym Pokoju (również o owalnym kształcie).
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Prawie 40 lat zmowy milczenia w sprawie wykorzystywania seksualnego małoletniej przez księdza. Różne sygnały świ...
„Źródło czerni” trzyma w napięciu, czasami możemy mieć wrażenie, że fabuła niepotrzebnie się przedłuża, ale na s...
„Cartaventura: Lhasa” to okazja, by poznać losy Alexandry David-Néel.
To Kelly? Czy Clooney? A może tylko naczynie, w którym mieści się idea bożyszcza tłumów?
W opowieści Courcola kryje się refleksja na temat siły rodzinnych związków i prawdziwej przyjaźni.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas