4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Ostatnio, podczas trzeciej wizyty w ciągu ledwie sześciu miesięcy, Donald Trump przyjmował izraelskiego premiera Beniamina Netanjahu wyjątkowo długo i nie ograniczył się do występów z nim w Gabinecie Owalnym. Delegacje obu krajów omawiały ważne sprawy przy obiedzie w rzadziej wykorzystywanym Błękitnym Pokoju
Prezydent Stanów Zjednoczonych dużo mówi, dużo zapowiada, dużo obiecuje, rzuca wiele gróźb. W polityce, jak w życiu, ważne są jednak nie słowa, lecz czyny. Donald Trump werbalnie nie czuje się niczym ograniczony, jest jak stand-uper, który za wszelką cenę chce przyciągnąć uwagę, jak trzeba, to naruszając reguły, łamiąc tabu.
A czyny Trumpa dowodzą, że nie ma na świecie istotniejszego dla niego zagranicznego przywódcy niż premier Izraela Beniamin Netanjahu. Z nim w ciągu pół roku urzędowania spotkał się w Białym Domu już trzykrotnie. Zawsze go w jakiś sposób wyróżniając. Netanjahu był pierwszym zagranicznym przywódcą przyjętym przez Trumpa, zaraz po inauguracji. Potem Netanjahu pierwszy dostał zaproszenie po zapowiedzi przez amerykańskiego prezydenta nałożenia wysokich ceł na wiele państw świata, w tym, co ciekawe, także na Izrael. Ostatnio, podczas trzeciej wizyty w ciągu ledwie sześciu miesięcy, przyjmował izraelskiego premiera wyjątkowo długo i nie ograniczył się do występów z nim w Gabinecie Owalnym, delegacje obu krajów omawiały ważne sprawy przy obiedzie w rzadziej wykorzystywanym Błękitnym Pokoju (również o owalnym kształcie).
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W podcaście „Posłuchaj Plus Minus” Marcin Łuniewski rozwiewa mity o nieuniknionym rozpadzie Rosji i analizuje ró...
Krystyna Czerni pokazuje, że nawet o wyczerpująco opisanej twórczości można powiedzieć coś nowego, innego, śwież...
„Aces of Thunder” to okazja, by siąść za sterami klasycznych myśliwców.
Największa siła tej opowieści to fatalizm bez taniej sensacji.