Sygnałem, że coś niedobrego dzieje się w relacjach obu państw, było czasowe wstrzymywanie dostaw ropy przez Chiny w ubiegłym roku.
Według rządowej agencji inwestycji i promocji Korei Południowej (KOTRA) w pierwszym kwartale tego roku Pjongjang nie dostał już od Chińczyków ani jednej cysterny ropy.
Zdobycie surowca z innych źródeł jest dla Koreańczyków z północy wyjątkowo drogie, więc zakręcenie chińskiego kurka oznacza poważne kłopoty.
Pytany o przyczyny tego kroku rzecznik pekińskiego MSZ powiedział, że „Chiny są zainteresowane utrzymaniem stabilności na Półwyspie Koreańskim". Może to oznaczać, że restrykcje mają być karą za prowokacyjne próby rakietowe i forsowanie budowy broni atomowej.
Chińskiemu kierownictwu nie spodobała się też prowokacja w akademii wojskowej Kang Kon, gdzie przed uroczystością państwową na początku kwietnia rozwinięto transparent z napisem „Chiny, kraj zdrajców".
Chińskich przywódców irytuje nie tylko krnąbrność i nieprzewidywalność sąsiada. Pekin ostro zareagował też na krwawe czystki wewnętrzne po zmianie władzy. Ich ofiarą padł w zeszłym roku wuj młodego dyktatora, mający w Chinach dobre kontakty Jang Song Taek.
Kolejny problem to masowy przemyt narkotyków i przestępczość na obszarach przygranicznych z udziałem nielegalnych imigrantów z Korei Północnej.
Aby ukrócić te dokuczliwe zjawiska, władze w Pekinie zdecydowały się na zbudowanie zasieków granicznych. Po ich ukończeniu Korea Północna stanie się jedynym państwem świata całkowicie odgrodzonym od sąsiadów.
W zeszłym tygodniu japońskie media opublikowały pochodzący jakoby z chińskich służb wywiadu dokument zawierający zalecenia działań na wypadek nagłego upadku władzy państwowej w KRLD.
Eksperci nie są przekonani, czy są to materiały autentyczne, jednak za bardzo prawdopodobne uważają przygotowywanie planów kryzysowych, gdyż w takiej sytuacji graniczne prowincje Jilin i Jiaoling w Chinach musiałyby się zmierzyć z zalewem milionów wynędzniałych i zdesperowanych uchodźców.
Jeśli dokument jest autentyczny, najważniejszym przesłaniem okazuje się samo jego powstanie, bo potwierdza przekonanie władz chińskich, że upadek reżimu jest prawdopodobny.
O tym, że w KRLD rośnie niezadowolenie, świadczy przemycone niedawno nagranie, na którym widać starcie tłumu zdesperowanych ludzi z milicją. Według relacji uciekinierów z Północy takie sytuacje zdarzają się coraz częściej.