Reklama

Islamiści atakują wolność

Masakra w redakcji „Charlie Hebdo” otwiera nowy rozdział w dziejach islamu we Francji.

Aktualizacja: 07.01.2015 19:35 Publikacja: 07.01.2015 18:55

Dwaj z trzech napastników sekundy po ataku na redakcję satyrycznego tygodnika „Charlie Hebdo” w cent

Dwaj z trzech napastników sekundy po ataku na redakcję satyrycznego tygodnika „Charlie Hebdo” w centrum Paryża. Za chwilę uciekną czarnym citroenem

Foto: YouTube

Dwanaście osób zginęło  wczoraj rano od kul zamachowców, którzy wtargnęli do siedziby satyrycznego tygodnika „Charlie Hebdo". Wśród ofiar znajdują się redaktor naczelny pisma Stephane Charbonnier oraz trójka rysowników, twórców karykatur, z których słynął tygodnik. Nie żyje także dwóch policjantów, którzy próbowali powstrzymać uciekających napastników. Dziesięć osób zostało rannych.

Dwaj zamaskowani terroryści uzbrojeni w kałasznikowy oraz granatnik dostali się w środę o godz. 11.30 do redakcji „Charlie Hebdo" pilnowanej przez ochroniarzy. Strzelanina trwała krótko. – Był to akt barbarzyństwa – powiedział przybyły na miejsce tragedii prezydent Francois Hollande. W momencie zamykania tego wydania „Rzeczpospolitej" trwał pościg za trzema terrorystami.

„Charlie Hebdo" nie został wybrany przypadkowo. Tygodnik był wielokrotnie oskarżany o prowokacje pod adresem muzułmanów. Publikował karykatury Mahometa, a także komiks przedstawiany jako biografia proroka. W 2011 r. redakcja tygodnika została podpalona, a redaktorzy regularnie otrzymywali groźby pozbawienia życia.

Tygodnik się nie ugiął i już po kilku miesiącach opublikował kolejne karykatury proroka. Pojawiły się w atmosferze napięcia w świecie muzułmańskim po premierze filmu „Niewinność muzułmanów", którego reżyserem jest chrześcijanin z Egiptu. Nieco wcześniej miał miejsce atak na konsulat USA w Libii, gdzie zginął ambasador. Francuski rząd skrytykował wtedy tygodnik za moment publikacji karykatur. W styczniu ub.r. na łamach „Charlie Hebdo" pojawił się komiks z życia Mahometa. Wtedy w obronie islamu stanął rząd irański.

Radykalni francuscy muzułmanie traktowali tygodnik jako narzędzie sił wrogich islamowi. We Francji mieszka 6,5 mln muzułmanów. – Czeka ich teraz godzina próby. Będą narażeni na cierpienie z powodu tych, którzy chcą występować w ich imieniu – mówi „Rzeczpospolitej" Dalil Boubakeur, przewodniczący Francuskiej Rady Religii Muzułmańskiej (CFCM), skupiającej większość organizacji muzułmańskich we Francji.

Reklama
Reklama

Francuscy muzułmanie pochodzą w przeważającej większości z krajów będących w przeszłości francuskimi koloniami. Wielu nie potrafi znaleźć miejsca w metropolii. – Są całe pokłady niezadowolenia i alienacji w społeczeństwie muzułmańskim, co widać wyraźnie na paryskich przedmieściach – zwraca uwagę politolog Dominique Moisi.

Moisi nie wyklucza jednak, że atak na gazetę jest atakiem na Francję, która angażuje się czynnie w konflikty w Afryce oraz państwach arabskich, jak Syria czy Irak.

Francuski rząd zwołał wczoraj nadzwyczajne posiedzenie. Wieczorem w orędziu TV prezydent miał ogłosić, jakie kroki podejmie rząd.

Twórcy „Charlie Hebdo" nie mieli nigdy wątpliwości, że postępują słusznie. – Każdego tygodnia publikujemy karykatury wszystkich i wszystkiego. Zarzuca się nam prowokację, gdy chodzi o proroka – argumentował Stephane Charbonnier.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1433
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1432
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1431
Świat
To koniec Europy jaką znamy, pożegnajmy USA. Chiny niszczą stary ład
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1430
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama