– Z politycznego punktu widzenia sprawa ta jest dla mnie jasna: jesteśmy winni ofiarom i ich krewnym zadośćuczynienie finansowe – oświadczyła cytowana przez „Spiegel" Gesine Schwan, członkini kierownictwa SPD i dwukrotna kandydatka swej partii na prezydenta RFN. Miała na myśli ofiary zbrodniczych działań SS w Grecji, które domagają się od lat odszkodowań od Niemiec. Proponuje, aby sprawy te w końcu uporządkować, co byłoby możliwe poprzez utworzenie specjalnego funduszu .
Takie opinie brzmią rewolucyjnie. Oznaczałyby, że Niemcy musiałyby raz jeszcze zmierzyć się ze swą przeszłością i w inny niż do tej pory sposób potraktować żądania odszkodowawcze Greków. Ale nie tylko, także Włochów i być może Polaków oraz innych narodowości.
Kilka spraw odszkodowawczych toczy się przed sądami włoskimi. To tam szukają sprawiedliwości także ofiary oraz krewni masakr SS w Grecji po wyczerpaniu drogi prawnej w swym kraju.
Przy tym Berlin stoi twardo na stanowisku, że wszystkie sprawy odszkodowawcze i reparacyjne są już dawno załatwione, ich ostatnim akcentem była wypłata ponad 5 mld euro ofiarom pracy przymusowej i niewolniczej w III Rzeszy w ubiegłej dekadzie. Według tej tezy na RFN nie ciążą już żadne materialne zobowiązania. Tym bardziej że w 1990 roku podpisany został traktat o ostatecznej regulacji w odniesieniu do Niemiec, znany jako traktat 2 4 regulujący formalnie sprawę materialnych konsekwencji II wojny światowej.
Okazuje się jednak, że na tym nie koniec. Gesine Schwan wywołuje w Niemczech nową dyskusję na temat odpowiedzialności i winy. – Jest to niewątpliwie sukces Greków, którzy konsekwentnie formułowali żądania odszkodowawcze pod adresem Berlina – mówi „Rz" prof. Mariusz Muszyński, specjalista prawa międzynarodowego. Wyciąga z tego wniosek, że także w Polsce nie powinno się zapominać o roszczeniach wobec Niemiec, chociażby o odszkodowaniach dla ofiar pseudomedycznych eksperymentów i ich potomków w nazistowskich obozach.