Pisze o tym brytyjski „Independent", powołując się na greckie źródła wywiadowcze. Tak miałby wyglądać tajny plan Ankary opracowany na wypadek, gdyby doszło do ostatecznego zablokowania negocjacji akcesyjnych Turcji z UE. Byłoby to równoznaczne z zerwaniem marcowego porozumienia z Turcją w sprawie uchodźców. Wstrzymało ono falę uchodźców z Turcji do Europy w zamian za wielomiliardową pomoc UE dla Turcji z przeznaczeniem na utrzymanie ponad 3 mln uchodźców w tym kraju.
Jak udowadnia „Independent", na wybrzeżach Turcji wszystko jest właściwie gotowe do realizacji planu tureckiego rządu w sytuacji, gdy dojdzie do zerwania między Ankarą i Brukselą. Są więc tysiące gumowych łodzi zgromadzonych już dawno przez przemytników, którzy czekają jedynie na polityczny sygnał, aby rozpocząć kolejną operację.
– Nie dotrzymujecie obietnic. Jeżeli posuniecie się dalej, granice zostaną otwarte – oświadczył Recep Erdogan po rezolucji Parlamentu Europejskiego z ubiegłego tygodnia, w której znalazło się wezwanie do zamrożenia negocjacji ws. przystąpienia Turcji do Unii Europejskiej. Jest to reakcja parlamentu na czystki, aresztowania, ograniczanie wolności prasy i falę niczym nieuzasadnionych represji po nieudanym zamachu stanu w lipcu tego roku.
– Nie należy przywiązywać do retoryki Erdogana zbyt wielkiej wagi. Negocjacje akcesyjne są faktycznie zamrożone od dawna i rezolucja UE nic praktycznie w tej sprawie nie zmienia – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Ismail Küpeli, politolog z uniwersytetu w Bochum.
Jednak prezydent Erdogan traktuje sprawę inaczej, grożąc po raz kolejny zalaniem Europy przez falę imigrantów. – Tego rodzaju retorykę należy traktować poważnie. Wszystko może się zdarzyć, jeżeli Europa nie będzie w stanie zrealizować postanowień marcowego porozumienia w sprawie uchodźców – przekonuje „Rz" prof. Ilter Turan, politolog z uniwersytetu Bilgi w Stambule.