Korespondencja  z Brukseli

Europejskie przemówienie Emmanuela Macrona na paryskiej Sorbonie trwało blisko 100 minut. Nie można francuskiemu prezydentowi odmówić pasji, inteligencji i rozmachu, a także poczucia odpowiedzialności.

– Tym, którzy mówią, że to niemożliwe, odpowiadam, że są przyzwyczajeni do rezygnowania – powiedział. I ogłosił, że wraca czas, gdy Francja proponuje. Instrumenty do realizacji ambitnych celów to na razie głównie agencje, prokuratorzy, podatki i ograniczanie konkurencji ze strony Europy Środkowo-Wschodniej.

W przemówieniu nie zabrakło konkretów, a w zasadzie było ich tak dużo, że trudno mówić o priorytetach. Macron zaczął od bezpieczeństwa, przez które rozumie zarówno obronność, jak i walkę z terroryzmem. Współpraca już się rozpoczęła, ale Francuz chce w dalszej przyszłości wspólnej europejskiej armii, ze wspólnym finansowaniem.

Zaproponował na początek, żeby każda armia narodowa gościła u siebie żołnierzy z innych państw UE. Chce także stworzenia europejskiej agencji wywiadu i europejskiego prokuratora zajmujących się terroryzmem i przestępczością zorganizowaną. W przyszłości miałaby też powstać europejska straż graniczna. Prezydent Francji mówił o konieczności tworzenia wspólnej przestrzeni azylowej, z europejskim biurem wydającym aplikantom wystandaryzowane biometryczne dokumenty. Ale wprost nie odniósł się do propozycji obowiązkowego dzielenia się uchodźcami. To kolejny sygnał wskazujący, że dyskusja na ten temat jest już w praktyce martwa.

Macron jest przekonany, że do powstrzymania migracji potrzebne są nie tylko szczelne granice i odsyłanie migrantów, którzy nie dostali azylu. Ale także pomoc dla krajów Afryki. Zadeklarował, że pieniądze pochodzące z podatku od transakcji finansowych gotów jest przeznaczać w całości na pomoc rozwojową.

Kolejny priorytet to ekologia. Tutaj prezydent Francji zaproponował podatek węglowy dla importu, a także unijny program finansowania czystych samochodów.

W dziedzinie instytucjonalnej chce paneuropejskiej listy wyborczej w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019 r. na 73 miejsca pozostawione przez Brytyjczyków po brexicie. I zmniejszenia liczebności Komisji Europejskiej do 15 członków. Na początek proponuje, żeby ze swoich komisarzy zrezygnowały kraje założycielskie UE.

Najbardziej wyczekiwanym momentem przemówienia były propozycje dotyczące strefy euro. Tutaj jednak prezydent musiał zweryfikować swoje ambitne plany w reakcji na wyniki wyborów w Niemczech i oczekiwanie na nową koalicję, prawdopodobnie z udziałem nieco eurosceptycznych liberałów.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Zatem bardzo ogólnie mówił tylko o stworzeniu stanowiska ministra finansów, osobnego budżetu i kontroli parlamentarnej, ale bez dzielenia się zobowiązaniami. Podkreślił jednak, że strefa euro powinna być sercem integracji. Otwartym dla każdego. I zaproponował Niemcom ścisłą współpracę w różnych dziedzinach, np. zbliżenia regulacji dla przedsiębiorstw. Proponuje nowy traktat elizejski w rocznicę jego podpisania 22 stycznia 2018 r.

O Polsce Macron nie mówił wprost, ale w kilku momentach jego przemówienia byliśmy obecni. Bardzo wyraźnie, gdy zapowiadał reformę zasad wysyłania pracowników delegowanych. Mówił wprost o dumpingu społecznym i o tym, że jest on symbolem niesprawiedliwości społecznej. Sama inicjatywa zmiany nie jest niczym nowym, bo prace nad nowelizacją unijnej dyrektywy trwają już od ponad roku i zmierzają ku końcowi. W jej wyniku polski pracownik wykonujący zlecenie we Francji będzie musiał dostawać nie tylko płacę minimalną, jak obecnie, ale jeszcze wszystkie dodatki, które dostaje jego francuski odpowiednik. Nowelizacja zachowuje jednak podstawową zasadę płacenia składek społecznych w kraju pochodzenia, czyli w Polsce. Ale Macron chce radykalnej zmiany i proponuje, żeby pracownik delegowany płacił wyższą z dwóch składek społecznych.

Tyle że w tym konkretnym wypadku składka w wysokości francuskiej trafiałaby do kraju pochodzenia, czyli do budżetu polskiego. To oznaczałoby praktycznie koniec zasady delegowania, bo wysłany do realizacji kontraktu pracownik musiałby spełniać wszystkie reguły kraju przyjmującego.

Kolejnym polskim wątkiem była deklaracja Macrona o wadze praworządności i pochwała dla KE, a w szczególności komisarza Fransa Timmermansa, za jego wysiłki w ochronie praworządności. Wreszcie w części dotyczącej budżetu Macron wspomniał o tym, że fundusze strukturalne powinny być uzależnione od tego, czy kraj wykazuje solidarność. Nie wspomniał jednak konkretnie o przyjmowaniu uchodźców.