W Wielki Piątek na głównej ulicy Pruchnika, Jana Pawła II, zawisła wielka kukła - z pejsami, z dużym nosem i w charakterystycznym nakryciu głowy.

To Judasz, nad którym w XVIII wieku odbywano "sąd".

Kukła z Pruchnika nosi napis: „Judasz 2019. Zdrajca” z informacją, że sąd odbędzie się o 15.

O wyznaczonej godzinie kukła została odcięta, a dzieci, zachęcane przez dorosłych, zaczęły ją okładać kijami. Powinna, zgodnie z tradycją, otrzymać 30 razów "za zdradę Jezusa", ale przy 30. razie zgromadzeni zażądali kolejnych 5 - "za to, że chcą odszkodowań od Polski" - opisuje zdarzenie "Ekspres Jarosławski".

Następnie kukłę wleczono przez miasto, okładając kolejnymi razami, aż na moście nad rzeką Mleczką odcięto jej głowę, którą włożono do czarnego worka. Podpalony korpus Judasza trafił do rzeki.

"Wieszanie Judasza" to stary, opisany w XVII wieku ludowy zwyczaj.  Ponieważ budził reakcje antysemickie i często kończył się atakami na Żydów, Kościół już w XIX wieku go zakazał.

Do czasów współczesnych dotrwał właśnie na Podkarpaciu - w Pruchniku i okolicach. Wielkopiątkowy sąd odbył się po kilkuletniej przerwie.