Jak pisze Reuters dymisja ministra wskazuje na to, że kwestie kulturowe i światopoglądowe, które zdominowały ubiegłoroczne wybory prezydenckie na Kostaryce, nadal dzielą mieszkańców tego kraju.

Przeciwko polityce Mory protestowała powiązana z ruchem zielonoświątkowym partia opozycyjna, a także pracownicy transportu i oświaty. Ministra krytykowano m.in. za jego propozycję, by transpłciowi uczniowie mogli korzystać z toalety zgodnie z płcią, z którą się identyfikują.

Wybory prezydenckie na Kostaryce w 2018 roku były starciem konserwatysty Fabricio Alvarado Munoza i kandydata centrolewicy, Carlosa Alvarado Quesady. Wybory wygrał ten drugi, ale 40 proc. głosów zdobył Munoz, który w kampanii krytykował małżeństwa jednopłciowe i "ideologię gender".

Protesty przeciwko ministrowi edukacji - który publicznie mówi o tym, że jest ateistą - obejmowały m.in. blokadę dostępu do jednego z portów Kostaryki, co generowało straty rzędu 10 mln dolarów dziennie (tak wynikało z wyliczeń ekspertów z Izby Eksporterów).

Do protestów doszło po tym, jak prezydent Quesada odmówił odwołania Mory. Jednak w poniedziałek sam minister podał się do dymisji, aby zakończyć blokadę portu.

- Mam nadzieję, że po mojej rezygnacji, przestrzeń dialogu się otworzy - powiedział Mora.

W proteście, oprócz pracowników oświaty i uczniów, brali udział również przedstawiciele branży transportowej. Jeden z ich liderów, Quirico Alpizar podkreślał, że "ideologia Mory narusza doktrynę chrześcijańską".