Teoria zakładała, że wraz z lockdownem pary będą ze sobą przebywać tak długo, aż choćby z nudów pójdą do łóżka i urodzi się więcej dzieci. Jednak choć już jakiś czas temu minęło 9 miesięcy od wprowadzenia pierwszych restrykcji, to z całej Wspólnoty napływają katastrofalne dane.
We Francji w styczniu było o 13 proc. mniej porodów niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Takiego załamania kraj nie przeżył od 1975 r., gdy gwałtownie zaczął się kończyć okres rozrodczy pokolenia baby boomersów. Łącznie w 2020 r. urodziło się 735 tys. Francuzów, najmniej od drugiej wojny światowej.