Władze miasta przygotowały listę 9 zwierząt, których mięso byłoby dopuszczone do spożycia i pracują nad przepisami w tej sprawie.

"Zakaz konsumpcji dzikich zwierząt jest powszechną praktyką w krajach rozwiniętych i jest uniwersalnym wymogiem współczesnej cywilizacji" - piszą władze miasta.

Są wśród nich wieprzowina, wołowina, drób (kaczki, kurczaki i gęsi), mięso królika i osła, jagnięcina, ryby i owoce morza oraz gołębie.

Dokument zmienia status kotów i psów - staja się one zwierzętami domowymi i ich jedzenie jest zabronione. Z listy zwierząt jadalnych zniknęłyby też węże, żółwie i żaby, mimo że potrawy z nich na południu Chin są popularne.

Ograniczenie gatunków zwierząt nadających się do jedzenia wynika z podejrzenia, wciąż niepotwierdzonego, że to właśnie handel i spożywanie dzikich zwierząt, takich jak nietoperze, węże czy cywety, sprzedawane masowo na targu w Wuhan, doprowadziły do wybuchu epidemii koronawirusa.

Plany Shenzen z zadowoleniem przyjął Peter Li, ekspert ds. Chin w Humane Society International, organizacji zajmującej się dobrostanem zwierząt.

Jak mówi Li, mimo że handel dzikimi zwierzętami,  a także kotami i psami w Shenzen jest dość niewielki w porównaniu z resztą prowincji Guangdong, to duże miasto (ponad 12 milionów mieszkańców) mogłoby wywołać efekt domina i wpłynąć na inne miasta. W Yulin, w sąsiedniej prowincji Guangxi odbywa się przecież słynny festiwal psiego mięsa, oprotestowany przez obrońców praw zwierząt z całego świata.