Dwuletni chłopiec o imieniu Émile bawił się w ogrodzie domu swoich dziadków w wiosce na obrzeżach Le Vernet, w departamencie Alpy Górnej Prowansji, kiedy zniknął w sobotę po południu.
- Rodzina przygotowywała się do wyjścia z domu. Chłopiec wykorzystał chwilę nieuwagi, by wyjść - powiedział francuskiej telewizji François Balique, burmistrz Le Vernet. - Jego dziadkowie zdali sobie sprawę, że już go tam nie ma, kiedy chcieli go wsadzić do samochodu - dodał.
Balique przekazał, że nie ma sygnałów świadczących o tym, że doszło do uprowadzenia dziecka. - To mała wioska z około 20 domami. Widzimy wszystko. Mógł przejść jakiś dystans i się zgubić lub ukrywać - dodał.
Czytaj więcej
Obywatel Polski próbował drogą powietrzną przemycić narkotyki do Francji. Pilotowanym lekkim samolotem przeleciał w pobliżu elektrowni atomowej, co...
W poszukiwaniach do policji, żandarmerii i straży pożarnej dołączyli członkowie rodziny i mieszkańcy wioski.
Zespoły poszukiwawczo-ratownicze korzystające ze śmigłowca, dronów wyposażonych w kamery termowizyjne i psów tropiących przeczesywały teren od tego czasu, ale nie znaleziono śladu dziecka.
Lokalni mieszkańcy powiedzieli, że chłopiec, pochodzący z okolic Marsylii, spędzał wakacje ze swoimi dziadkami w Haute Vernet, wiosce zamieszkałej przez 25 osób. Otoczona lasami dolina jest popularna wśród miłośników pieszych wędrówek.
Prokurator Rémy Avon powiedział, że dwie osoby widziały chłopca opuszczającego dom dziadków. - Potem ślad po nim zaginął - przekazał.
Marie-Laure, która współprowadzi lokal gastronomiczny w Le Vernet, powiedziała: "Przygotowywaliśmy się do wieczornego nabożeństwa, kiedy powiedziano nam, że dziecko zaginęło. Wszyscy poszliśmy zobaczyć, co możemy zrobić, aby jak najszybciej pomóc. Szukaliśmy w miejscach, w których mógł się znajdować, naprawdę szukaliśmy go wszędzie" - powiedziała gazecie "La Provence".