Jak pisze Sky News według The Resolution Foundation (RF) brytyjskie gospodarstwa domowe czeka "katastrofa kosztów życia", gdy w przyszłym roku wzrosną zarówno ceny energii, jak i składka na ubezpieczenie społeczne (o 1,25 pkt. proc.).
Jednocześnie Wielka Brytania boryka się z inflacją, która wiosną 2022 roku ma sięgnąć 6 proc., co oznacza, że realny dochód Brytyjczyków nie wzrośnie.
Tyle wyniosła w Wielkiej Brytanii inflacja w listopadzie
Odpowiedzialny za pracę i emerytury w opozycyjnym Gabinecie Cieni, Jonathan Ashworth z Partii Pracy odpowiedzialnością za taką sytuację obarcza konserwatywny rząd.
- Klasa pracująca, rodziny, emeryci będą się mierzyć z ogromnym kryzysem kosztów życia. Dzieje się tak z powodu klęski polityki gospodarczej torysów. Mamy gospodarkę niskiego wzrostu i wysokich podatków - mówił Ashworth.
Czytaj więcej
29,1 proc. Polaków najbardziej obawia się w 2022 roku dalszego wzrostu cen - wynika z sondażu United Surveys dla RMF FM i "Dziennika Gazety Prawnej".
Ashworth mówił, że obecnie w Wielkiej Brytanii gwałtownie rosną rachunki za ogrzewanie i ceny w sklepach, a inflacja pożera oszczędności i emerytury. - I oczywiście mamy karzące podwyżki podatków, które powodują stagnację płac - wyliczał polityk Partii Pracy. Jak dodał w efekcie Brytyjczycy muszą pracować całymi dniami, by przeżyć od pierwszego do pierwszego.
The
Resolution Foundation szacuje, że rachunki za energię wzrosną w Wielkiej Brytanii o ok. 500-600 funtów rocznie. Odbije się to głównie na budżetach domowych najgorzej zarabiających, którzy przeznaczają dużą część dochodu na opłacenie rachunków za energię.
Jednocześnie think tank wylicza, że na koniec 2024 roku płace realne będą rocznie o 740 funtów niższe, niż gdyby pandemia nie miała miejsca.
W listopadzie inflacja w Wielkiej Brytanii wyniosła 5,1 proc.