O zaginięciu dziecka Straż Graniczną i Polski Czerwony Krzyż poinformowali wolontariusze z Grupy Granica. Interweniował również Rzecznik Praw Obywatelskich.

Według Grupy Granica rodzice dziewczynki zostali złapani przez Straż Graniczną i wywiezieni na Białoruś, a dziewczynka została w lesie po polskiej stronie. Dziecko miało być niesione na rękach przez migranta, którego funkcjonariusze nie złapali.

Jak poinformowała jednak Straż Graniczna, minionej doby około godziny 22 w okolicy miejscowości  Wołyńce funkcjonariusze ujawnili grupę 6 migrantów, którzy nielegalnie przekroczyli granicę. Zostali odwiezieni na linię granicy, a wśród nich nie było dziecka.

Po informacji o zaginionym dziecku przekazanej  Straży z biura RPO, podjęto poszukiwania w okolicy wsi Dubnica Kurpiowska, która znajduje się po obydwu stronach granicy. Teren patrolowany był z lądu kamerami termowizyjnymi i za pomocą dronów.

Dziewczynka jest ubrana w czerwoną zimową kurtkę. Na nogach ma ciemne śniegowce w jasne gwiazdki. Grupa Granica posiada tylko jedno zdjęcie dziewczynki. Białoruscy pogranicznicy mieli zniszczyć telefony rodziców, na których były inne zdjęcia ich córki - pisze Onet.