BBC cytuje Mariusza Błaszczaka, szefa MON, który w środę rano mówił, że w nocy doszło do licznych prób nielegalnego przekroczenia granicy. Mówił też, że bezpieczeństwa granicy pilnuje 15 tys. żołnierzy.

Brytyjska stacja podkreśla, że jej dziennikarze - podobnie jak inni przedstawiciele mediów - nie mają dostępu do polsko-białoruskiego pogranicza, w związku z objęciem tego obszaru stanem wyjątkowym. BBC podaje jednocześnie, że Polska i Białoruś oskarżają się nawzajem o stosowanie przemocy na granicy. Dowodem tego - jak czytamy - jest nagranie umieszczone przez polski MON na Twitterze, na którym słychać strzał. Jak pisze MON strzał oddały białoruskie służby w pobliżu imigrantów, aby ich zastraszyć.

Czytaj więcej

Straż Graniczna: Grupa 200 osób próbowała przekroczyć granicę

W relacji z polskiej granicy czytamy, że temperatury w nocy spadły na granicy poniżej zera, a części imigrantów brakuje wody i żywności.

BBC pisze też, że organizacje pomocowe skarżą się, że w związku ze stanem wyjątkowym nie są w stanie nieść pomocy osobom znajdującym się na granicy. - Jesteśmy tu, blisko granicy i nie możemy pomóc ludziom. Możemy pomagać tylko tym, którzy przekroczą granicę i opuszczą objęty stanem wyjątkowym obszar - mówi Anna Chmielewska z Fundacji Ocalenie.

Rozmówca BBC mówi, że imigranci są uwięzieni pomiędzy siłami polskimi i białoruskimi.

Brytyjski nadawca cytuje 33-letniego Irakijczyka, Shwana Kurda, z którym stacja rozmawiała za pośrednictwem wideołącza. Mężczyzna opisał, jak dotarł do Mińska z Bagdadu na początku listopada. Jak dodał obecnie przebywa w obozie na granicy Polski z Białorusią.

- Nie mamy dokąd uciec. Polska nas nie wpuści. Co noc latają nam nad głowami helikoptery. Nie dają nam spać. Jesteśmy głodni. Nie ma tu wody i żywności. Są z nami małe dzieci, starcy, kobiety i całe rodziny - relacjonuje.

Mężczyzna mówi, że imigranci są uwięzieni pomiędzy siłami polskimi i białoruskimi.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ