Energetyka to temat chyba najczęściej wymieniany podczas tegorocznej edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Już w swoim inaugurującym wystąpieniu na EKG minister finansów i rozwoju Andrzej Domański podkreślał, jak kluczową rolę w polskim miksie energetycznym będzie odgrywał program atomowy.
Pytanie brzmi: czy jest dziś jasne, w którym kierunku ma pójść transformacja energetyczna? Niegdyś temat dość oczywisty, dziś – również ze względu na geopolitykę, ale i konkurencyjność europejskiej gospodarki – nie tak oczywisty jak zwykle.
EKG przyniosło część odpowiedzi dzięki wystąpieniom i debatom praktyków, liderów biznesu – którzy dzięki swojemu doświadczeniu na „pierwszej linii” kreślili wizje tego, czym w praktyce ma być dalej polska transformacja energetyczna. Pewne jest jedno: Polska kończy pierwszą, najłatwiejszą fazę swojej transformacji w energetyce. Dalej będzie już tylko trudniej.
Koniec łatwej transformacji?
Wyniki ankiety przeprowadzonej za pomocą aplikacji na EKG mówią same za siebie. Wśród priorytetów na pierwszym miejscu wskazywany jest program jądrowy, na drugim – modernizacja sieci, na trzecim – budowa magazynów energii. Dopiero dalej znalazły się OZE jako takie. Trudno o bardziej wymowny symbol tego, jak zmienia się pojęcie transformacji energetycznej w miarę jej dokonywania.
– Mamy moce zainstalowane w systemie na poziomie ponad 75 gigawatów, a w piku potrzebujemy maksymalnie 30. Godzinę temu sprawdzałem. Jest 20 – mówił w trakcie dyskusji panelowej w Katowicach Andrzej Modzelewski, prezes E.ON Polska SA. – Zadaniem, które powinniśmy jako branża wziąć na siebie, jest nie tylko to, żeby ślepo inwestować, tylko aby jak najwięcej tej energii dostarczyć do naszych klientów po jak najbardziej atrakcyjnych cenach. Naszą misją powinno być wytwarzanie energii w jak najtańszych źródłach, jej możliwie najbardziej efektywny przesył oraz maksymalna elektryfikacja odbiorców – przyznał Andrzej Modzelewski w trakcie debaty panelowej o transformacji energetycznej podczas EKG 2026.
To ustawia debatę energetyczną w jej ramach. Wyzwaniem dziś – co było zgodnym wnioskiem liderów branży – jest przejście od inwestycji do rozbudowy i wzmocnienia całego systemu, w tym także podejścia do taryf energii.
Holistyczne podejście do systemu
W Katowicach wyraźnie wybrzmiewała sprawa, która pojawia się również w trakcie dyskusji o energetyce atomowej: same inwestycje nie wystarczą już do mądrej transformacji. Potrzebne jest zintegrowane, holistyczne podejście z wykorzystaniem cech całego systemu, które nie są tak oczywiste na pierwszy rzut oka.
– Musimy patrzeć na ciepłownictwo razem z elektroenergetyką, bo taka musi być przyszłość – mówił Luiz Hanania, dyrektor generalny Grupy Veolia w Polsce. Jako przykład niedziałającego systemu podał kotły elektrodowe, które przy tzw. ujemnych cenach energii mogłyby teoretycznie magazynować tanie ciepło i stabilizować sieć. Jednak – jak zauważył – nie są klasyfikowane jako „zielone ciepło”. To w praktyce sprawia, że mechanizmy wsparcia ich nie obejmują.
– To nie jest normalne, że musimy czasem czekać dwa lata z projektem, który jest gotowy, bo trzeba mieć jedną czy drugą decyzję administracyjną lub stosowne pozwolenie, podczas gdy wszyscy wiedzą, że to dobry kierunek – podkreślił Luiz Hanania. Jednocześnie zaznaczył, że w tym aspekcie potrzebna jest deregulacja procedur i postępowań. To dobra ilustracja obecnych wyzwań transformacji. Z tego przykładu wyłania się obraz sytuacji, w której potrzebna jest mądra deregulacja, by wykorzystać pomysły i projekty już dostępne do poprawy działania całego systemu.
Paradoks kosztowy transformacji
W debacie liderów energetyki wyraźnie przebijał się kolejny wątek: paradoks kosztowy transformacji i obecnej sytuacji całego systemu, w którym do tej pory bardziej liczyły się koszty wytworzenia, a mniej dostarczenia energii. To ma swoje efekty już teraz, a bez wspomnianej na wstępie modernizacji sieci będzie się pogłębiać – z niekorzyścią dla wszystkich w systemie.
– Posługujemy się nieprawidłowym rachunkiem, modelem, który został źle zbudowany – oceniał w Katowicach Rafał Kasprów, prezes Orlen Synthos Green Energy. Jak go zmienić? – Atom, a szczególnie mały atom, jest najlepszym rozwiązaniem z punktu widzenia kosztu dostarczenia energii do systemu. Jest nie tylko stabilny, ale też najtańszy. W przypadku słońca czy wiatru zawsze musimy uwzględnić koszt rozbudowy sieci i koszt bilansowania, budowy źródeł gazowych – podkreślał Kasprów.
Celem branży powinno być dostarczanie klientom jak najwięcej energii po jak najbardziej atrakcyjnych cenach – podkreślał podczas debaty Andrzej Modzelewski, prezes E.ON Polska SA
Oferta dla odbiorcy końcowego
Prezes E.ON Polska Andrzej Modzelewski zapowiedział nowy model rynkowy przeznaczony dla klientów o nazwie „Desire”.
– Powinniśmy wziąć dla siebie zadanie domowe, żeby z tego systemu jak najwięcej korzyści przekazać odbiorcom końcowym. To są kolejne miliardy wydane na liczniki zdalnego odczytu i można wokół nich zbudować dodatkowe produkty – mówił Modzelewski. Pokazał też sytuację, która dobrze ilustruje, o co w tej zmianie chodzi. – Mam w rodzinie starsze osoby, które mówią: „paliłem węglem, to się przerzuciłem na pellet”. Tyle że pellet kosztuje 15 tys. zł na jeden sezon grzewczy. Pompa ciepła ma dużo większą sprawność. Idźmy w tym kierunku, ale musimy zadbać o to, żeby wysłać odpowiednie sygnały cenowe, aby odbiorcy końcowi mieli z tego jak największe, wymierne korzyści – podkreślił prezes E.ON Polska.
Na innym poziomie – ciepłownictwa – wykorzystanie nowych technologii zapowiedział Luiz Hanania. – Jesteśmy w stanie lepiej zintegrować różne źródła ciepła. Kilka lat temu sytuacja była zupełnie inna – mówił dyrektor generalny Grupy Veolia Polska, wskazując na nowe narzędzia: algorytmy, AI i machine learning, które Veolia już dziś wykorzystuje do zarządzania rozproszonymi źródłami ciepła. To jedna strona medalu.
Druga to kwestia samej efektywności energetycznej, która może zostać poprawiona w Polsce. – Dużo mówimy o wzroście mocy zainstalowanej. Ale ta energia nie jest najlepiej wykorzystywana w różnych sektorach gospodarki. Przez efektywność energetyczną możemy ograniczyć zasoby potrzebne do zagwarantowania bezpieczeństwa i satysfakcji klientów, a jednocześnie ograniczamy inwestycje i wpływ na taryfy dla klienta końcowego – podkreślił Hanania.
Wskazał jednocześnie, że to samorządy muszą być liderami, jeśli chodzi o integrację różnych podejść do systemu. – W naszych doświadczeniach na przykład Poznań można wskazać jako miasto bardzo ukierunkowane na jakość powietrza, zazielenienie oraz strategię dekarbonizacji na najbliższe lata. Wtedy nasze projekty są łatwiejsze do wdrażania. To dobry przykład – mówił Hanania.
Deklaracje a rzeczywistość
Pytania o kierunek transformacji to najlepszy sygnał pokazujący, jak dużą drogę przeszła Polska – również, jeśli chodzi o systemowe podejście.
– Z jednej strony potrzebujemy jasnych kierunków i wskazań, w którą stronę transformacja energetyczna powinna zmierzać, po to, żeby biznes mógł czytać odpowiednie impulsy regulacyjne, kierunki, podejmować decyzje inwestycyjne z maksymalnym możliwym bezpieczeństwem – powiedział na koniec dyskusji wiceminister energii i pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Wojciech Wrochna. – Musimy jednak zachowywać pewną elastyczność. Nie chodzi o planowanie świata w każdym najdrobniejszym szczególe, tylko o sprawność w bieżącym zarządzaniu celami – mówił Wrochna, odnosząc się do kolejnych dokumentów planistycznych rządu dotyczących energetyki.
Wspomniane na wstępie głosowanie uczestników EKG – atom, rozwój sieci i magazynów energii jako priorytet – zgadza się z ogólnymi kierunkami dyskusji liderów branży, ale i zapowiedziami rządu, jak deklaracje o większej elastyczności czy priorytetyzacja programu budowy energetyki jądrowej. Pytanie tylko, na ile te deklaracje – zwłaszcza jeśli chodzi o rząd, notorycznie i nie tylko w tej kadencji krytykowany za brak systemowego podejścia w wielu dziedzinach – będą miały przełożenie na rzeczywistość.
Można z pewnością stwierdzić jedno: energetyka w Polsce wchodzi w etap, w którym nie liczy się tylko to, ile nowych gigawatów zostanie zainstalowanych, ale przede wszystkim – jakie to będą moce i w jaki sposób energia będzie trafiać do odbiorców, jakim kosztem oraz ostatecznie – w ramach jakich taryf. Tylko zgranie tego systemu przyniesie korzyści, o których mówili w Katowicach wszyscy – zwłaszcza pod kątem konkurencyjności gospodarki. W tym sensie bardzo kosztowna i niełatwa pierwsza faza transformacji energetycznej zaczyna się kończyć, a kolejna będzie trudniejsza – a na pewno nieco inna. Okazuje się bowiem, że tańsze elektrony to nie zawsze tańsza energia.