„Siła dialogu” – takie było motto tegorocznego kongresu. Czy to hasło sprawdziło się podczas obrad?
Myślę, że widać to było wszędzie. Całe Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek w Katowicach żyły tymi rozmowami. Z jednej strony widać to było na panelach, na których zarówno frekwencja, jak i dynamika dyskusji były na bardzo wysokim poziomie, a z drugiej – wszędzie w kuluarach. Biznes to rozmowy, a dialog z reguły prowadzi do dobrych rozwiązań, do konsensusu. Przez te trzy dni było to naprawdę widoczne.
Wspomniał pan o biznesie, który jest rdzeniem kongresu. Ale w tym roku szczególnie widać było, że formuła wydarzenia się rozszerza. To już nie tylko rozmowa o gospodarce, ale również o zmianach cywilizacyjnych.
Tak, bo w takim świecie teraz żyjemy. Dyskusje o gospodarce wychodzą od tego, co dzieje się na świecie – w geopolityce, w technologiach. Z jednej strony wojna w Ukrainie, z drugiej konflikt na Bliskim Wschodzie. To wszystko oddziałuje na gospodarkę i na życie każdego z nas. Do tego dochodzi bardzo dynamiczny rozwój technologii, który również nas wszystkich dotyczy. Nie da się więc rozmawiać o gospodarce ani o przyszłości, nie uwzględniając tego, co dzieje się w świecie.
Porozmawiajmy o liczbach. Wśród gości kongresu krążyły różne dane dotyczące frekwencji, ale wszyscy podkreślają, że była rekordowa. Jak to wygląda w rzeczywistości?
Frekwencja rzeczywiście była rekordowa. Pokazuje ona, jak duża jest potrzeba takiego spotkania i jak dobra jest opinia o Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach jako miejscu debaty. 15,5 tys. osób zarejestrowanych na udział stacjonarny przez trzy dni – to niewątpliwie wyraźny rekord. Do tego dochodzą jeszcze uczestnicy online, których liczbę będziemy sumować. Siła oddziaływania kongresu zdecydowanie wzrosła.
Co dla pana osobiście było najważniejszym fragmentem, najważniejszym wydarzeniem tegorocznej edycji?
Podkreślam, że każdy panel, każdy temat i każdy gość są tak samo ważni. Oczywiście w toku trzech dni dyskusji niektóre tematy zaczynają mocniej żyć w przestrzeni publicznej. Cały czas bardzo mocnym wątkiem pozostaje bezpieczeństwo i obronność. Tym, co szczególnie mocno wybrzmiało dzięki kongresowi i dzięki „Rzeczpospolitej”, był również local content. Ministerstwo Aktywów Państwowych było tu bardzo aktywne. Tematy związane z tym, jak wykorzystać duże inwestycje realizowane w Polsce do rozwoju polskich firm, były obecne wyjątkowo wyraźnie.
Przenieśmy się do 2027 r. Jak za rok będzie wyglądał Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach?
To dopiero zobaczymy. Przede wszystkim kongres to projekt całoroczny. Z jednej strony tworzy go bardzo duża społeczność – ponad 50 tys. osób zapisanych na nasze newslettery, które chcą otrzymywać informacje. Z drugiej strony cyklicznie organizujemy różne spotkania powiązane z kongresem, między innymi w ramach projektu EEC Members. Faktem jest jednak, że już od przyszłego tygodnia zaczynamy przygotowania do kolejnej edycji.
Na kiedy jest zaplanowana?
Na kwiecień. Datę będziemy ogłaszać możliwie szybko. Z reguły robimy tak, że najpierw podajemy przedział czasowy, a bliżej terminu – ostateczną datę.
Czyli warto zarezerwować czas w kalendarzu.
Czas w kalendarzu i hotele. Słyszałem opinię, że w tym roku w Katowicach i okolicach ceny w hotelach doszły do poziomu sylwestra w Zakopanem. To pokazuje, jak wielu gości przyjeżdża do Katowic i na Śląsk, ale również, jak duże wydarzenia oddziałują na lokalny biznes – w tym wypadku na branżę hotelową. To dowód siły oddziaływania Europejskiego Kongresu Gospodarczego.