Muzeum Wolnej Białorusi przy ul. Foksal w Warszawie jest szczególnym miejscem dla tysięcy Białorusinów wypchniętych ze swojej ojczyzny przez reżim Łukaszenki. Od sfałszowanych w 2020 r. wyborów i brutalnie rozpędzonych protestów stało się jednym z najważniejszych ośrodków białoruskiej emigracji politycznej i kulturalnej. Zobaczymy tam wystawy zakazanych malarzy, obejrzymy filmy prześladowanych reżyserów, usłyszymy głosy uciekających przed reżimem pieśniarzy czy wysłuchamy przemówień przebywających od lat poza granicami Białorusi czołowych przeciwników białoruskiego dyktatora.

Wypełniona po brzegi sala, obecność zagranicznych dyplomatów i ustawiająca się kolejka przy niewielkim pokoiku wskazują na coś wyjątkowego. W środku niewysoki, szczupły i uśmiechnięty starszy mężczyzna podpisuje książkę „Notatki obrońcy praw człowieka”. W więzieniu spędził cztery lata życia, mocno schudł i się postarzał. Ale to ten sam Aleś Bialacki, niezłomny i odważny.

Aleś Bialacki:  Liczymy na to, że Amerykanom uda się uwolnić wszystkich więźniów politycznych na Białorusi

Jedyny w historii Białorusi laureat Pokojowej Nagrody Nobla (otrzymał ją w 2022 r. wraz z rosyjskim „Memoriałem” i ukraińskim Centrum Wolności Obywatelskich) kazamaty Łukaszenki opuścił w grudniu 2025 r. Był wśród ponad stu uwolnionych na prośbę Amerykanów więźniów politycznych, których Łukaszenko prosto z więzienia wyrzucił za granicę. Bialacki po ponad czterech spędzonych w łagrze latach wylądował na Litwie, ale w czwartek w Warszawie ogłosił, że jego istniejące już od 30 lat Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiosna” rozpoczyna działalność również w Polsce. Więzienne mury go nie złamały, nie zniechęciły do obrony praw prześladowanych po drugiej stronie granicy rodaków. Obecnie na Białorusi jest co najmniej 900 więźniów politycznych, w tym dziennikarz i jeden z liderów mniejszości polskiej Andrzej Poczobut.

Czytaj więcej

Andrzej Poczobut: Pięć lat w więzieniu na Białorusi. Zakładnik reżimu Łukaszenki

– Liczba ta może być większa, bo wyroki zapadają podczas zamkniętych procesów i informacja o represjach nie zawsze wychodzi na zewnątrz. Walczymy o uwolnienie wszystkich tych ludzi, bo cierpią wyłącznie z powodu swoich przekonań – mówi „Rzeczpospolitej” Bialacki.

– Część więźniów politycznych znajduje się w ciężkim stanie fizycznym, są chorzy. Są osoby, które za kratami straciły wzrok. Obecnie w więzieniach przebywa ponad 100 kobiet – więźniarek politycznych. To ludzie, którym poświęcamy szczególną uwagę – dodaje.

Widzi szansę na to, że już w najbliższym czasie dyktator w wyniku negocjacji z USA uwolni kolejnych więźniów politycznych i nawet pozwoli im pozostać w ojczyźnie. – Liczymy na to, że Amerykanom uda się uwolnić wszystkich więźniów politycznych. Ale musimy też zatrzymać represje na Białorusi. Bo jednych reżim uwalnia, a drugich wsadza za kratki. Karuzela represji nie hamuje. Rozmawiałem o tym z Johnem Cole’em (wysłannikiem Donalda Trumpa prowadzącym negocjacje z Łukaszenką – red.) i prosiłem, by naciskali w tej sprawie, bo inaczej takie negocjacje nie mają sensu – uważa.

Obrońca praw człowieka po czterech latach spędzonych w łagrze Łukaszenki:  Wstyd mi było się chować czy uciekać

Bialacki, który w przeszłości trafił za kraty na Białorusi m.in. z powodu błędu polskiej prokuratury (po tym, jak stronie białoruskiej w 2011 r. przekazano informacje bankowe dotyczące działalności „Wiosny”, został skazany w Mińsku na 4,5 roku więzienia), dzisiaj dziękuje Polsce za wsparcie i prosi o pomoc dla swoich wyrzuconych z kraju rodaków.

– Mam ogromną prośbę do władz Polski, ale też Litwy, które przyjęły największą liczbę byłych więźniów politycznych, by pomóc w legalizacji pobytu tym ludziom. By mogli tu mieszkać i pracować na rzecz wolnej Białorusi. Bo większość z nich nie opuści rąk – mówi „Rzeczpospolitej” białoruski noblista.

Części wyrzuconych z kraju więźniów politycznych reżim Łukaszenki nie oddał nawet paszportów. Od miesięcy próbują przebrnąć przez  urzędowe procedury. Wśród nich jest Walancin Stefanowicz, który od wielu lat jest prawą ręką Bialackiego. W 2021 r. w czasie trwających wówczas bezprecedensowych represji często gościł na łamach „Rzeczpospolitej”, komentując tamtejszą zmrożącą krew w żyłach rzeczywistość. Cztery spędzone w łagrach Łukaszenki lata sprawiły, że ciężko go było poznać wśród obecnych w Muzeum Wolnej Białorusi.

Czytaj więcej

Aleś Bialacki dziękuje Polakom za solidarność. „Na Białorusi więźniów traktuje się jak bydło”

– Rozłąka z rodziną. To było najtrudniejsze. Resztę da się znieść. Nawet to, że ostatnie półtora roku spędziłem w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Byłem pod ciągłą kontrolą i presją. Ale nie traciłem nadziei, dzięki temu się trzymałem. Wierzyłem, że kiedyś to się skończy, bo nic nie trwa wiecznie – opowiada „Rzeczpospolitej” Stefanowicz. Przez ostatnie lata pozbawiono go możliwości komunikacji ze światem zewnętrznym, zabroniono wszelkiej korespondencji z bliskimi.

– Listy przestały do mnie docierać na początku 2022 r. (po wybuchu wojny w Ukrainie – red.). W więzieniu przekonywano nas, że wszyscy o nas zapomnieli. To taka presja psychologiczna – mówi.

Stefanowicz nie opuścił Białorusi w 2021 r., gdy tysiące przeciwników reżimu uciekały z kraju lub trafiały za kratki. Dlaczego nie wyemigrował? – To była nasza wspólna decyzja. Jesteśmy obrońcami praw człowieka i była to sprawa naszego honoru zawodowego. Uznaliśmy, że pozostaniemy z tymi, którzy potrzebują naszej pomocy. Mam rodzinę i trójkę dzieci i moja decyzja pewnie nie była zbyt rozsądna. Ale wstyd mi było się chować czy uciekać – twierdzi.

Swiatłana Cichanouska:  Aleś Bialacki jest inspiracją dla białoruskiego ruchu demokratycznego

Prawnik Maksim Znak był jedną z czołowych twarzy wyborów prezydenckich w 2020 r. Stał u boku najpierw niedopuszczonego do wyścigu i aresztowanego Wiktora Babaryki, a następnie jednoczącej przeciwników reżimu Swiatłany Cichanouskiej. Skazano go na 10 lat łagrów. Jego nazwisko również było na liście uwolnionych przez Amerykanów zakładników Łukaszenki. Od kilku miesięcy przyzwyczaja się do wolności i nowej rzeczywistości w Warszawie. Również ustawił się w kolejce do noblisty.

– Na razie czekam na legalizację pobytu w Polsce, by móc tu legalnie funkcjonować i realizować swoje pomysły. Podróżuję po Polsce i jestem bardzo wdzięczny Polakom za to, że znaleźliśmy tu schronienie – opowiada „Rzeczpospolitej”.

Czytaj więcej

„Polska jest dla nas wzorem”. Liderka wolnej Białorusi przeprowadza się z Wilna do Warszawy

Czy wierzy w szybkie przemiany w swojej ojczyźnie? – Musimy na to poczekać, ale to nie oznacza, że będziemy siedzieć bezczynnie. Obecny stan rzeczy może potrwać niejeden rok, ale my musimy zrobić wszystko, by przyspieszyć ten proces – twierdzi Maksim Znak.

Liderka wolnej Białorusi, która w lutym przeprowadziła się z Wilna do Warszawy, wręczyła we wtorek Bialackiemu „Krzyż Wolności” – najwyższe odznaczenie wręczane przez białoruski rząd na uchodźstwie.

– Aleś jest inspiracją dla białoruskiego ruchu demokratycznego, nigdy się nie poddawał. Od 30 lat reżim Łukaszenki próbuje zniszczyć prowadzone przez niego centrum „Wiosna”. Bezskutecznie. Pomogło dziesiątkom tysięcy ludzi i pomaga nadal – powiedziała „Rzeczpospolitej” Cichanouska.