Pozew w sprawie wypowiedzi Kai Godek do Sądu Okręgowego w Warszawie złożyło 16 osób. Ich zdaniem jej wypowiedź naruszyła dobra osobiste osób homoseksualnych.

- Irlandia nie może być określana jako kraj katolicki, jeżeli tam premierem jest zadeklarowany gej, który obnosi się ze swoją dziwną orientacją (...) swoje zboczenie, publicznie ludziom... - mówiła Kaja Godek w rozmowie z Polsat News. Dopytywana, czy osoby homoseksualne są zboczeńcami, odpowiedziała: To jest zboczony, tak.

Pozew w sprawie tej wypowiedzi złożyli aktywiści i aktywistki LGBT, prawnicy i artyści. Do pozwu dołączyli także przedstawiciele organizacji pozarządowych.

 

- Występujemy w imieniu tych, którzy nie chcą lub nie mogą zrobić tego samodzielnie, ponieważ boją się, doświadczają przemocy, a walka o swoje dobre imię w sądzie mogłaby im zagrażać - powiedziała Aleksandra Muzińska z organizacji Miłość Nie Wyklucza.

Pozywających reprezentuje mecenas Wojciech Kozłowski. – Słowa Kai Godek w odniesieniu do osób o orientacji homoseksualnej są obraźliwe, bo słowo „zboczony” ma wyraźnie negatywną, wulgarną konotację jako dziwaczny, podejrzany, nieprawidłowy. A to są określenia, które wykraczają poza ramy dopuszczalnej krytyki czy osobistych opinii, bo naruszają godność, która przysługuje każdemu człowiekowi – wyjaśnił cytowany przez "Politykę".