Zakonnik z misji w ogarniętej wojną domową Republice Środkowoafrykańskiej wierzy w sukces. – Już kilka lat temu znajomy powiedział mi, że byłaby to świetna sprawa, gdyby wykorzystać moje nazwisko – opowiada brat Benedykt. Wymyślił akcję „Wyślij pączka do Afryki": kupując ciastko w zaangażowanej w nią cukierni, złotówkę przeznacza się na misję.
Do akcji włączyła się m.in. krakowska cukiernia Starowiczów. – Pączki będą tradycyjne, z ajerkoniakiem – zapowiada jej właściciel Andrzej Starowicz.
Dodaje, że w przypadku ciastek „afrykańskich" nie podniósł ceny o złotówkę, lecz o 50 groszy. – Zmniejszyłem zysk, by oddać złotówkę. Bałem się, że po 3,5 zł za sztukę nikt takich pączków mi nie kupi. Ale ludzie dzwonią i pytają. Nawet już je zamawiają – opowiada.
Do akcji przyłączają się też szkoły i przedszkola. Jedną z nich jest podstawówka nr 120 w Łodzi. – Mamy szkolne koło Caritas, pomagamy wielu osobom, więc teraz pomożemy wiernym w Afryce – mówi siostra Inez, katechetka. W szkole będą sprzedawane pączki zrobione przez samych uczniów. Ceny mają się zaczynać od złotówki.
Brat Pączka jest pozytywnie zaskoczony odzewem na akcję. Podbudowała go otwartość ludzi i ich chęć do pomocy: – Jest mnóstwo osób, których nie znam, a które piszą do mnie, że pomysł jest super, że powtórzą akcję w każdy tłusty czwartek. Dzięki tym pączkom ludzie znów sobie przypomnieli o Afryce i o potrzebujących pomocy.
Kapucyn nie tylko głosi w Afryce ewangelię, lecz także m.in. uczy miejscowe dzieci i je dokarmia. Jak mówi, złotówka z pączka wystarczy na całodzienne wyżywienie jednego dziecka.
– Potrzeby tu są wielkie. W wiosce Bang 556 domów zostało spalonych przez rebeliantów. Gdybyśmy chcieli do każdego domu zrobić drzwi, okno, to potrzebowalibyśmy około 180 tys. zł – wylicza brat Pączka.
Nie trzeba kupować pączków, by wesprzeć afrykańską misję kapucynów. Można także przelać pieniądze na konto ich fundacji 26 1240 4533 1111 0010 5274 9794 z dopiskiem „Pączek dla Afryki".