Francuzi wyjdą dziś na ulice Paryża. O godz. 15 ruszy wielki marsz przeciw terroryzmowi i przemocy, zorganizowanym po krwawym zamachu na satyryczny tygodnik "Charlie Hebdo".

Wezmą w nim udział m.in.: szefowie rządów Hiszpanii - Mariano Rajoy, Włoch Matteo Renzi i Wielkiej Brytanii David Cameron, a także przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Do stolicy Francji wybiera się kanclerz Niemiec Angela Merkel, a również premier Polski Ewa Kopacz.

Podobne marsze odbędą się nie tylko w stolicy Francji, ale też w wielu miastach na całym świecie. W Polsce też powstają ruchy solidarności z ofiarami z redakcji „Charlie Hebdo" , gdzie zginęło 12 osób.

W ich ramach w naszym kraju zapłoną świece w polskich domach. Stanie się tak dokładnie w momencie startu paryskiego marszu o godz. 15.

- Okażmy solidarność z ofiarami i wyraźmy nasze przywiązanie do wartości społeczeństwa otwartego - apelują organizatorzy wydarzenia, którzy założyli specjalny profil na Facebooku.

W nocy swoje wsparcie zapowiedziało kilkaset osób, jednak poparcie rosło z godziny na godzinę.

- Wielu Francuzów mówi dziś nie tylko „Jestem Charlie", ale i „Jestem Ahmed". Nie zapominajmy o tym, że solidarność z ofiarami oznacza w tym przypadku również obronę pluralizmu, niezależnie od tego, jak każdy z nas oceniał wartość rysunków publikowanych przez „Charlie Hebdo" – tłumaczą organizatorzy akcji.