Stanowy Departament ds. Edukacji odpowiadając na skargę złożoną przez 11-letnią uczennicę ogłosił, że dokona zmian w obowiązujących w szkołach publicznych w tym stanie zasad ubierania się w szkołach. Na fakt, iż dziewczynkom nie wolno chodzić do szkoły w spodniach, skarżyli się już wcześniej rodzice i ich dzieci - ale dopiero teraz doczekali się reakcji - pisze "New York Times".

Do zmiany doprowadziła 11-letnia Sofia i jej matka, Krystina Myhre, które napisały list do Sue Ellery, stanowej minister ds. edukacji domagając się zmian w dress code obowiązującym w szkołach.

- Moja córka i jej przyjaciele są niezadowoleni z tego (jak muszą się ubierać do szkoły - red.) - powiedziała Myhre, która jest jednocześnie przedstawicielką organizacji Girls’ Uniform Agenda, która wspiera prawo dziewcząt do wyboru czy chcą chodzić w spódnicach, czy w spodniach.

Z kolei Sofia podkreśla, że strój jaki musi nosić utrudnia jej uprawianie sportu. "To niesprawiedliwe, że moi bracia mogą nosić szorty, a ja mam prawo założyć je tylko na gimnastyce" - napisała w liście. Dodała, że bardzo lubi kopać piłkę, grać w siatkówkę i stawać na rękach w czasie przerwy na lunch, ale "robienie tego w spódnicy jest irytujące".

Ellery po spotkaniu z Myhres zapewniła, że przypilnuje tego, aby jej departament zmienił zasady dotyczące ubioru w strojach publicznych. Zmiany nie obejmą natomiast szkół prywatnych.

Amanda Mergler, założycielka organizacji Girls’ Uniform Agenda wylicza, że 70 proc. szkół publicznych w Brisbane, w stanie Queensland, wymaga od dziewcząt, by przychodziły do szkoły w spódnicach lub sukienkach. Mergler dodaje, że podobny odsetek takich szkół jest również w innych częściach kraju.