Szykują się poważne zmiany w prawie spadkowym, przygotowywane przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego.

Z sześciu rodzajów testamentów, mają zostać tylko notarialny i odręczny. Zniknie więc testament ustny, który teraz można sporządzić, gdy istnieje obawa rychłej śmierci spadkodawcy. Wystarczy oświadczyć ostatnią wolę w obecności co najmniej trzech świadków. Problem w tym, że często dochodzi tu do nadużyć.

– Typowa sytuacja jest taka: nagle pojawia się jakiś dalszy krewny czy znajomy, mający świadków na to, że zmarły właśnie jemu przekazał spadek – wskazuje adwokat Grzegorz Kuczyński.

Wprawdzie często dochodzi do obalenia ustnego testamentu, ale dopiero po latach sądowych bojów.

Nowością ma być również wspólny testament małżonków. Będą w nim mogli ustanowić spadkobiercami zarówno siebie nawzajem, jak też inne osoby. Każdy z małżonków będzie mógł taki testament odwołać i napisać swój własny. Natomiast w razie rozwodu lub separacji – wspólny testament traciłby moc.

Inna ważna zmiana zakłada, że spadkodawca będzie mógł pozbawić zachowku (czyli wydziedziczyć) swego małżonka z przyczyn, które mogłyby uzasadniać uzyskanie rozwodu z jego winy. Czyli np. z powodu niewierności, którą, rzecz jasna, trzeba by wykazać przed sądem.

Rozważana jest też zupełnie rewolucyjna zmiana – aby zachowek przypadał tylko krewnym będącym w niedostatku. Teraz jeśli spadkodawca przekaże cały swój majątek obcej osobie, pomijając żonę i dzieci, rodzina dostaje zachowek. Jest to połowa majątku, który przypadałby jej ustawowo. Po zmianach może się okazać, że jeżeli taka rodzina nie żyje w biedzie – nie dostanie kompletnie nic.

Korzystniejsze zasady mają za to dotyczyć bezdzietnych małżonków. Jeśli jedno umiera i nie zostawia testamentu, drugie musi podzielić się spadkiem – np. z rodzicami zmarłego. Teraz częściej mogli by dziedziczyć samodzielnie.

– To dobra zmiana. Obserwuję, że w przypadku zagrożenia życia jednego z małżonków, rodzina naciska by sporządził on testament na rzecz swoich krewnych – by spadek nie trafił do współmałżonka – wskazuje notariusz Leszek Zabielski. Dodaje, że często chodzi o młodych ludzi.