Sejmowi śledczy zaplanowali pierwsze przesłuchania funkcjonariuszy ABW na 10 grudnia.
Na ich pytania odpowiadać mają najpierw oficerowie zaangażowani w śledztwo w sprawie mafii węglowej.
Z niego wyłonił się wątek byłej minister SLD. W drugiej kolejności przed komisją staną ci, którzy brali udział w akcji zatrzymywania posłanki w jej domu w kwietniu 2007 r. W trakcie tego zatrzymania Barbara Blida zastrzeliła się w łazience.
Posłowie mają już gotową listę osób, które będą przesłuchiwać. Decyzja o ich wezwaniu powinna zapaść na najbliższym posiedzeniu komisji, które ma się odbyć w przyszłym tygodniu.
Rozstrzygnięto już za to problem, który zrodził się w związku z przesłuchaniami funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Istniała obawa, że z powodu konieczności ochrony wizerunków oficerów, wszystkie ich przesłuchania trzeba będzie utajniać.
Posłowie stanowczo się temu przeciwstawiali, ponieważ chcą, by jak najwięcej przesłuchań przed komisją odbywało się w trybie jawnym.
– W porozumieniu z ABW udało nam się ten problem rozwiązać tak, by agentów nie dekonspirować, a przesłuchania były jawne – informuje „Rz” Ryszard Kalisz z SLD, szef sejmowej komisji śledczej.
Posłowie i przesłuchiwani oficerowie mają siedzieć w pomieszczeniu sąsiadującym z Salą Kolumnową w Sejmie, w której zwykle odbywają się posiedzenia komisji.
Świadkowie składający zeznania będą filmowaniu zza pleców. Obraz z sali przekazywany będzie na monitory ustawione w Sali Kolumnowej. Agentów będzie widać, ale nie zobaczymy ich twarzy.
Posłom zależało na tym, żeby bezpośrednio przesłuchiwać funkcjonariuszy. – Dla nas istotne jest również obserwowanie reakcji świadków na pytania, które im zadajemy – tak tłumaczy to Marek Wójcik, sejmowy śledczy z PO.
W przypadku tzw. oficerów operacyjnych utajnione pozostaną nie tylko ich wizerunki. Dla pełnej ochrony elektronicznie będzie też zniekształcany ich głos.
Zanim komisja zacznie przesłuchiwać oficerów ABW, musi dokończyć przepytywanie prokuratorów zaangażowanych w sprawę Blidy.
Na przyszły tydzień zaplanowano konfrontację między prokuratorem Jackiem Krawczykiem, który jako jeden z pierwszych prowadził śledztwo węglowe, i Krzysztofem Sierakiem, który był szefem Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
Krawczyk zarzucił, że Sierak kłamał, zeznając przed komisją, iż nie miał dostępu do akt sprawy Barbary Kmiecik, która następnie obciążyła Blidę. Warszawska Prokuratura Okręgowa prowadzi już w tej sprawie postępowanie sprawdzające.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[link=mailto:k.manys@rp.pl]k.manys@rp.pl[/link][/i]