Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co było bezpośrednią przyczyną głośnej pomyłki alertu RCB i jakie mechanizmy zawiodły.
  • Dlaczego eksperci wskazują na systemowe problemy w instytucji, takie jak braki kadrowe i przemęczenie.
  • Na czym polega anachroniczność obecnego systemu SMS i jakie są jego kluczowe wady.
  • Jakie nowe systemy ostrzegania, w tym specjalna aplikacja, mają wkrótce zastąpić obecne rozwiązanie.

Do pomyłki doszło w poniedziałek, gdy informacja dotycząca zagrożenia uderzeniem z powietrza została przekazana do mieszkańców województwa lubuskiego zamiast lubelskiego. RCB przyznał się do błędu. „Przepraszamy wszystkich odbiorców błędnie wysłanych wiadomości za pomyłkę, niepokój i utrudnienia, które mogła spowodować” – czytamy w komunikacie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

Z informacji przekazanej „Rzeczpospolitej” przez Piotra Błaszczyka, rzecznika prasowego RCB wynika, że wiadomość ta, pomimo pomyłki, dotarła także do mieszkańców Lubelszczyzny. Urzędnik nie chce jednak na razie zdradzić, dlaczego taka pomyłka była w ogóle możliwa. – Obecnie analizujemy przebieg zdarzenia, w tym poszczególne etapy przygotowania i realizacji wysyłki, aby ustalić szczegółowe okoliczności pomyłki i ograniczyć ryzyko wystąpienia podobnych sytuacji w przyszłości. Na obecnym etapie możemy potwierdzić, że doszło do błędnego skierowania komunikatu na niewłaściwy obszar. Szczegółowe okoliczności zdarzenia, w tym sposób realizacji poszczególnych czynności oraz działanie wykorzystywanych narzędzi, są przedmiotem wewnętrznych ustaleń – ucina Piotr Błaszczyk.

RCB zapowiada wzmocnienie mechanizmów weryfikacji poprawności komunikatów

– Ewentualne decyzje dotyczące odpowiedzialności pracowniczej będą mogły zostać podjęte po zakończeniu analizy zdarzenia. Nie chcemy przesądzać o konsekwencjach wobec konkretnej osoby przed pełnym wyjaśnieniem okoliczności pomyłki – dodał. Wskazał także, że RCB analizuje również „możliwości wzmocnienia mechanizmów weryfikacji poprawności wysyłanych komunikatów”.

– Alert RCB jest systemem ostrzegania opartym na wiadomościach SMS, których dystrybucją zajmują się operatorzy telefonii komórkowej. Ze względu na liczbę odbiorców, przepustowość infrastruktury telekomunikacyjnej oraz sposób realizacji masowych wysyłek wiadomości nie są dostarczane do wszystkich telefonów jednocześnie. W konsekwencji część osób może otrzymać ostrzeżenie później niż pozostali odbiorcy – wyjaśnia rzecznik, pytany o to, dlaczego do wielu odbiorców alerty docierają z opóźnieniem np. już po zakończeniu operowania rosyjskich dronów nad terytorium Ukrainy. I dodaje, że „w procesie ostrzegania o zagrożeniach z powietrza uczestniczy kilka podmiotów, które odpowiadają za poszczególne etapy przekazywania informacji”.

Czytaj więcej

Sondaż „Rzeczpospolitej”. Jak się zachować, gdy zostanie ogłoszony alarm

– Ocena sytuacji w przestrzeni powietrznej i związanych z nią zagrożeń należy do właściwych struktur Sił Zbrojnych RP. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, na podstawie otrzymywanych informacji, realizuje zadania związane z ostrzeganiem ludności, w tym uruchamianiem systemu Alert RCB. Po uruchomieniu Alertu RCB treść komunikatu wraz ze wskazaniem obszaru objętego ostrzeżeniem przekazywana jest operatorom telefonii komórkowej, którzy odpowiadają za techniczną dystrybucję wiadomości SMS do odbiorców – wyjaśnia rzecznik. I dodaje, że są to odrębne etapy procesu. Sam fakt otrzymania wiadomości przez mieszkańca po określonym zdarzeniu nie oznacza automatycznie, że informacja o zagrożeniu została z opóźnieniem przekazana do RCB albo że z opóźnieniem rozpoczęto wysyłkę – opisuje Piotr Błaszczyk.

Za mało etatów, służba marginalizowana

Na zupełnie inną przyczynę błędu wskazał poseł Rozwój Plus Janusz Cieszyński, który od razu we wtorek przeprowadził kontrolę poselską w RCB. „24-godzinne dyżury w sali operacyjnej pełnią naraz 3 osoby. To one odpowiadają m.in. za wysyłkę Alertów RCB. Ponieważ przy każdym alercie obowiązuje zasada dwóch par oczu, oznacza to, że podczas takiego dyżuru każda osoba pracuje średnio 16 godzin. Wczorajsza pomyłka nastąpiła po ponad 9 godzinach pracy, więc nie jest wykluczone, że pracownicy byli po prostu przemęczeni” – napisał poseł na portalu X. „Obsada sali operacyjnej miała być zwiększona, ale jak wiele innych spraw padła ofiarą urzędniczej obstrukcji: wniosek RCB o dodatkowe etaty złożony 6 lipca został rozpatrzony przez Andrzeja Domańskiego dopiero we wrześniu. Ile płacą w RCB za 16-godzinną zmianę? Między 7 a 9 tysięcy złotych przy 11,2 tysiącach średniej dla Warszawy. Problemów z pieniędzmi nie ma za to szef RCB, który dorabia w radzie nadzorczej Exatela” – dodał Cieszyński.

Na podobne problemy wskazują nam byli pracownicy tej instytucji, dodając, że RCB od dawna jest marginalizowane. – Zgadzam się w stu procentach z diagnozą Janusza Cieszyńskiego. Dzisiaj ludzi wieszają psy, śmieją się, że nastąpiła pomyłka. Oczywiście, nie powinna ona nastąpić, natomiast wynika ona z braku automatyzacji, a tym samym skrócenia drogi wysyłki alertu RCB. Pracownik powinien na mapie zaznaczyć miejsce stacji BTS, gdzie powinna trafić wysyłka, tymczasem odnoszę wrażenie, że przy ręcznym wpisywaniu województwa ktoś zrobił literówkę i z automatu, system podpowiedział całą błędną nazwę województwa. To wynika z tego, że system powiadamiania, czyli alert SMS-owy jest anachroniczny, powinien być oparty na technologii cell broadcast – mówi nam Grzegorz Matyasik, były zastępca dyrektora RCB, ekspert Instytutu Wschodniej Flanki.

Dodaje, że od dawna RCB jest „strasznie niedoceniona”. – Są niskie zarobki, jest zbyt mało pracowników. Tymczasem na takim dyżurze dzieje się naprawdę dużo. Ci ludzie działają w bardzo dużym stresie, dlatego będę ich bronił i ich tłumaczył. To nie jest służba nieważna. Mimo że w większości siedzą tam byli żołnierze, czy policjanci, czyli ludzie w miarę okrzepnięci, ale to liczba informacji, które do nich docierają jest spora – dodaje Grzegorz Matyasik.

O zwiększenie kadrowe RCB zapytaliśmy na początku poprzedniego roku dyrektora RCB płk. Zbigniewa Muszyńskiego. Odpowiedział nam, że „RCB jest niewielką instytucją”. „Już teraz realizacja ustawowych zadań przy obecnym stanie kadrowym jest wyzwaniem. Żeby działać skutecznie, wykonywać nowe zadania związane z ustawą o ochronie ludności, liczę na wzrost kadrowy o 50 proc.”. – dodał. Nie wiemy, czy to się zmieniło, bowiem kierownictwo RCB odrzuca od pewnego czasu prośby kierowane z „Rzeczpospolitej” o wywiad m.in. na ten temat.

Czytaj więcej

Czy Rosjanie mogą się podszyć pod Alert RCB?

Strażacy pracują nad nową aplikacją alarmową

System ostrzegania ludności cywilnej w Polsce wymaga poprawki. Dlatego MSWiA zapowiada, że jeszcze w tym roku zostanie uruchomiona specjalna aplikacja, która pozwoli na szybkie ostrzeganie o zagrożeniu uderzeniem z powietrza. Pisaliśmy o tym w „Rzeczpospolitej”. Do końca roku będzie gotowa aplikacja alarmowa przygotowana przez straż pożarną. W momencie ogłoszenia alarmu telefon będzie wibrował i włączy się latarka. Aplikację bezpłatnie będzie można pobrać ze sklepu internetowego.

Jednocześnie MSWiA rozmawia z operatorami telefonów, aby uruchomić technologię cell broadcast. Operatorzy potrzebują na to jednak 10-12 miesięcy. W tym przypadku nie będzie trzeba pobierać aplikacji, telefon sam zacznie wibrować i głośno sygnalizować alarm w przypadku jego aktywowania. Aparat będzie reagował nawet wtedy, gdy jest duże obciążenie sieci, słaby zasięg lub nie ma internetu. Takie rozwiązania są m.in. w Izraelu, USA, na Ukrainie czy w Niemczech. Testują je także Szwedzi.